Jadwiżański KS - IKP Olimpia Poznań

Jadwiżański KS - IKP Olimpia Poznań

B-klasa

Grupa: Poznań I

Ilość widzów: 20

Data: niedziela, 04 wrzesień 2016 14:00

Lokalizacja: Owińska

W niedzielne popołudnie zdecydowałem się wybrać do Owińsk na rozgrywane tam derby Poznania w B-klasie, czyli starcie tegorocznych debiutantów - Jadwiżańskiego Klubu Sportowego oraz IKP Olimpii Poznań.

Start w B-klasie oba zespoły zaliczyły zupełnie odmienny, ale o tym za chwilę - warto pokrótce przedstawić głównych aktorów dzisiejszego spektaklu.

Jadwiżański KS powstał 5 listopada 2013 roku, więc stosunkowo niedawno. Klub z siedzibą na poznańskim Morasku przy parafii św Jadwigi prowadzi grupy młodzieżowe, więc logiczną kontynuacją pracy z młodzieżą było zgłoszenie zespołu do piłki seniorskiej - poczynając od B-klasy. Grupy młodzieżowe trenują m.in. na boisku przy seminarium księży Chrystusowców na ul. Panny Marii 4, czyli na Ostrowie Tumskim. Gołym okiem widać, że Jadwiżański jest mocno związany z kościołem katolickim. Klub prowadzi bardzo czytelną stronę internetową, żartobliwy profil na FB, który na pełnym luzie opisuje dokonania zespołu, ale szerszych informacji w internecie choćby o kadrze brak. Zdawkowe przedstawienie na stronie mówi nam, że JKS "duży nacisk kładzie na kształtowanie osobowości w oparciu o zasady ewangeliczne i duchowość naszej świętej patronki sprowadzającej się do ewangelicznego zawołania >>módl się i pracuj<<”. Warto wspomnieć - Jadwiżański prowadzi jeszcze sekcje tenisa stołowego i kobiecej siatkówki. Ambitny plan na najbliższe lata, to budowa własnego boiska - tu wypada przyklasnąć, bo dobrych boisk w Poznaniu nigdy dość.

IKP Olimpia Poznań, to klub założony jeszcze później niż JKS, bo raptem trzy miesiące temu! Warto już na samym początku rozwinąć tajemniczy akronim "IKP" - otóż chodzi o Internetowy Klub Piłkarski. Koncepcja zupełnie nieznana do tej pory w Polsce - według założeń prowadzących Olimpię, to społeczność internetowa ma mieć wpływ na kształt drużyny - na skład, wykonawców stałych fragmentów itd. Takie rozwiązanie z powodzeniem stosowane jest w Niemczech. Jak to będzie wyglądało "w praniu"? Zobaczymy. Póki co przed Olimpią kilka wyzwań - to najbardziej prozaiczne w tej sytuacji - walka w B-klasie, ale i te trudniejsze - zbudowanie odpowiedniej bazy fanów/sympatyków oraz nawiązanie do dawnej Olimpii, poprzez możliwość gry na poznańskim Golęcinie. Osobiście trzymam kciuki, żeby to się udało, bo Golęcin to wspaniałe miejsce dla sportu a bez piłki nożnej w wykonaniu Olimpii jest tam trochę "łyso". Oczywiście trzeba to będzie pogodzić z rozgrywkami futbolu amerykańskiego i żużlem.

Poświęciliśmy na naszych łamach już trochę miejsca IKP - zapraszam do przeczytania rozmowy z Maciejem Sadłowskim -

http://peryferiafutbolu.pl/kwestionariusz-ligowy/item/699-poznajmy-sie-ikp-olimpia-poznan

Pierwsza kolejka w B-klasie dla Jadwiżańskiego KS była jak zderzenie się muchy ze złożoną gazetą. Napisać, że przegrali, to właściwie nic nie napisać. Zostali zdeklasowani przez swarzędzkiego Meblorza - 27:0! Przyznam, że takiego wyniku w jakiejkolwiek polskiej lidze nie widziałem nigdy. Owszem - 16,17 do zera, ale 27? Pamiętam np. debiut Pogromu Luboń - 1:15, ale od tego czasu Pogrom zrobił niesamowity postęp i takiego wyniku w ich wykonaniu już raczej nie zobaczymy. JKS był więc przed meczem z Olimpią ogromnym znakiem zapytania - czy są aż tacy słabi? A może to 17-18 latkowie i odstawali od meblorzy fizycznie? Może brakowało jakiegoś kluczowego piłkarza/piłkarzy? Grają bez bramkarza? Mecz z Olimpią miał mi dać odpowiedź między innymi na te pytania.

IKP Olimpia swój pierwszy mecz o punkty w historii wygrała 2:0. Pojedynek w Łubowie z tamtejszym GKS-em był wg relacji dość wyrównany, Olimpia stwarzała jednak więcej sytuacji, kontrolowała środek pola i zasłużenie wygrała. GKS miał swoje sytuacje w drugiej połowie i mało brakowało, by doprowadził do remisu przy stanie 0:1. Olimpia jednak wykorzystała kontrę i podwyższyła na 0:2.

Jadwiżański KS swoje mecze rozgrywa poza Poznaniem - w Owińskach. Położone są one w gminie Czerwonak na jednej z "wylotówek" Poznania - jadąc na północ przez Czerwonak trafimy właśnie do tej pięknej wsi. Bogata historia wita nas na każdym kroku - od pałacu von Treskow w parku, po zabudowania pocysterskie i efektowne ruiny - kościół św. Mikołaja oraz pozostałości zakładu psychiatrycznego. Ten ostatni jest doskonale znanym obiektem dla każdego, kto lubi zwiedzać opuszczone miejsca. Owińska jako pierwsze w Europie zbudowały też park orientacji przestrzennej dla niewidomych dzieci. Bez dwóch zdań ciekawie miejsce.

Osobny temat to oczywiście sport w tej wsi, a w szczególności ta część nas najbardziej interesująca - piłka nożna. Boisko Błękitnych przy Poprzecznej jest wykorzystywane nie tylko przez miejscową drużynę, ale też przez Juranda Koziegłowy a ostatnio także jak już wspominałem, przez Jadwiżański. W Owińskach jest betonowa trybuna, niezniszczalne krzesełka, obok których porasta trochę chwastów. Warto zauważyć jednak pewne drobne inwestycje - dookoła boiska znajduje się barierka, która została niedawno ładnie pomalowana. Trawa jest nawet ładna, wypielęgnowana, gdzieniegdzie tylko znajdziemy jakieś małe kępki, drobne nierówności. Nie rzuciło mi się w oczy, żeby boisko było jakoś przesadnie nierówne. Pogoda w niedzielę była pochmurna, w drugiej połowie zaczęło nawet trochę padać. Idealne wręcz warunki na mecz.

No właśnie, mecz...

Od pierwszych minut właściwie wiadomo było jak to wszystko się skończy. Taka przewaga gości mogła się skończyć tylko jednym - pogromem. Już w 3. minucie meczu Olimpia miała sytuację sam na sam i tylko kiepskiej decyzji strzelca zawdzięczaliśmy brak gola. Chwilę później jednak rozpoczęła się rzeźnia. JKS stracił pierwszą bramkę w 7' meczu. Kolejne w 9, 16, 17, 24, 27 , 30, 34, 35, 40, 44 i 45 minucie. Do przerwy było więc 0:12. Ludzie po meczu pytali mnie, jak to jest właściwie możliwe? Spieszę z wyjaśnieniami.

Wyobraźcie sobie, że spiknęliście się z kolegami i chcecie sobie "popykać". Tyle, że nie na orliku a np. w pezetpeenowskiej lidze. Tak to właściwie wygląda z pozycji postronnego obserwatora. JKS to paczka kumpli, nie do końca potrafiąca grać w piłkę. Popełnili w tym meczu właściwie wszystkie błędy znane w piłce nożnej. No dobra, nie strzelili "swojaka" - trzeba im to oddać. Poza tym, to najważniejsze - nie zeszli z boiska po pierwszej połowie. 90minut.pl wrzuciłby w tym momencie ciekawą formułkę :"mecz przerwany w x minucie z powodu zdekompletowania drużyny gospodarzy". O nie. Jadwiżański KS grał do końca. Chwała im za to, ale te błędy...

Zacznijmy od bramkarza - bronił właściwie to, co w niego trafiło. Czasami udało się coś więcej. Uczciwie policzone - przez cały mecz uratował swoją drużynę trzy razy w sytuacji sam na sam, obronił sześć strzałów, w tym dwa groźne. Zawinił przy około pięciu bramkach, lekko licząc. Do tego wybicia, dramat. "Baloniki" właściwie przez cały czas - mocno, pionowo i właściwie do nikogo. Wybicia z piątki - oddane do przeciwnika. Jeden z kibiców na trybunie cytował w pewnym momencie Janusza Wójcika :

Obrona - dramat. Jeden z obrońców poszedł sobie do Żabki na hot-doga, drugi ćwiczył z dziewczyną "dumkę na dwa serca", trzeci w tym momencie grał chyba już jako defensywny pomocnik, bez ładu i składu. Do tego kiksy, błędy i straty przy wyprowadzaniu piłki. Sprawy tak podstawowe, że właściwie żaden trampkarz nie powinien popełniać takich błędów - wyrzuty z autu. Paranoja, żeby obrońca nie potrafił poprawnie wyrzucić autu! Do tego wielkie oczy, że źle wyrzucił, a tymczasem wyglądało to tak, jakby z linii za trzy rzucał Gary Payton za najlepszych lat, wyobraźcie sobie. W drugiej połowie jeden z obrońców wyrzucał aut (poprawnie), ale wypierdolił się przy tym spektakularnie. Na jego obronę - i tak był najlepszym obrońcą na boisku i jako jedyny wyrzucał poprawnie. Plusy? Zawsze są jakieś plusy, jestem z natury optymistą - nikt nie strzelił do swojej bramki, poza tym całkiem nieźle wychodziły pułapki ofsajdowe. Na trybunie powstała teoria, że to było zupełnie przypadkowe, ale cóż - od czasu do czasu się udawało. Drużyna dobrze też broniła stałych fragmentów, tylko jeden gol padł po rzucie rożnym. Bardzo często dochodziło niestety do sytuacji, że na obronie zostawał jeden obrońca. Szczególnie w drugiej połowie. Wyglądało to mniej więcej tak:

Pomoc - co można powiedzieć o pomocy, która nie jest w stanie przez cały mecz stworzyć choćby jednej sytuacji podbramkowej? Akcje w pierwszej połowie rozgrywane były na jednej połówce, aż od skręcania głowy w jedną stronę coś mi strzeliło w karku, druga połowa tego nie naprawiła niestety. Pomocnicy, gdy już dostali piłkę byli jak to się teraz popularnie mówi? "Elektryczni". No więc oni byli jak podpięci pod 220V przez cały mecz. Gra na pełnym spięciu skutkowała tym, że nie potrafili podać prosto piłki. Grali na pamięć, starali się szybko podać do kolegi, ale kończyło się stratą. Przez cały mecz przedostali się pod pole karne Olimpii może dwa, może trzy razy.

Napastnicy - czy leci z nami pilot? Jacy napastnicy? W sytuacji w której drużyna dostaje taki "oklep" nie może być mowy o napastnikach. Każda wolna noga powinna być ustawiona w obronie. Przez 90 minut tej rzeźni, tego "Rumble in Owińska" JKS oddał JEDEN celny strzał. Z rzutu wolnego około 80. minuty meczu.

Całościowo chyba najbardziej szwankowała komunikacja. Przekazywanie krycia, gra obrony z bramkarzem (częste zderzenia, bramkarz "przyklejony" do linii bramkowej itp), ustawianie czy też gra na pamięć. Poszczególne formacje miały problem z przekazaniem sobie piłki, bramkarz miał problem z decyzjami czy on, czy obrońcy wychodzą do przeciwnika. Przed drużyną JKS-u jeszcze cała masa pracy, jeśli chcą to poprawić.

Nie o to chodzi, żeby się nad kimś znęcać. Nie należę do ludzi, którzy szukają w tym jakiejś perwersyjnej przyjemności, nawet jak jest jakaś totalna padaka, to staram się znaleźć pozytywy. Jadwiżański KS dograł mecz do końca. Już za to, jeśli spojrzymy na wynik należą się brawa. Nikomu nie złamali nogi, nie grali chamsko, nie darli się na sędziego, nie darli się na siebie nawzajem. Spokojni, kulturalni ludzie, którzy przyszli pograć w piłkę. Sęk w tym, że chyba źle trafili. Może lepsze byłyby rozgrywki WL-ligi?

Druga połowa meczu przebiegała - niespodzianka! - podobnie do pierwszej. Bramki padały w kolejnych minutach - w 46, 53, 54, 55, 57, 65, 67, 68, 69, 71, 73, 78, 79, 81, 83, 84, 85 i 86. Gdyby Olimpia zdawała sobie sprawę, że idzie na rekord, to może udało by się dobić do 35 bramek. A tak? Licznik stanął na 30 trafieniach. Rekordem Polski podobno jest fantastyczne 34:0 w wykonaniu Szczakowianki Jaworzno. Jeśli ktoś ma inne informacje w tej sprawie, poproszę o kontakt, mogę się mylić. Tak grający JKS jest w stanie jak sądzę ten rekord "poprawić" (pogorszyć?).

Można nie potrafić grać, można być słabszym od przeciwnika, to nic nienormalnego w B-klasie, w naszym okręgu jest sporo takich zespołów. Jednego nie jestem w stanie zrozumieć - jak w dziesiątej, piętnastej minucie meczu można człapać po boisku, jakby była dwudziesta minuta dogrywki? Fatalna kondycja dała o sobie znać z całą mocą w drugiej połowie, gdy JKS stracił niesamowite osiemnaście goli! Jeśli to tego dodamy brak zaangażowania, zupełnie dla mnie niewytłumaczalny, to otrzymamy już właściwie kompletny obraz. Piłkarze z północy Poznania odstawiali nogę, nie walczyli o górne piłki, bardzo często tylko pozorowali atak, markowali grę w destrukcji. Ich gra przypominała trochę piłkarza, który wraca po poważnej kontuzji i boi się wystawić na jakieś mocniejsze przeciążenie nogę, która była kontuzjowana. W profesjonalnych klubach za taki brak zaangażowania na boisku piłkarz jest zsyłany do drugiego zespołu. W piłce nożnej potrzebna jest agresja, potrzebny jest pressing. Jeśli przeciwnik poczuje, że oddajesz mu choć jeden centymetr kwadratowy pola, to już możesz się pakować i wracać do domu, już przegrałeś.

Żeby nie było że zmyślam - polecam zapoznać się z bramkami z tego meczu, znajdziecie potwierdzenie wszystkiego co powyżej napisałem, włącznie z wybiciami z "piątki" i stratami prowadzącymi do goli. Materiał szkoleniowy pt.:"Jak nie grać w piłkę nożną".

Co można napisać o zwycięzcach tego meczu? Strzelić trzydzieści goli w jednym meczu to sztuka, nie ważne czy po drugiej stronie stoi profesjonalny klub piłkarski, czy reprezentacja hodowców reniferów z północnej Finlandii. Na tle Jadwiżańskiego, IKP Olimpia Poznań wypadła rewelacyjnie. Ten mecz przypominał mi trochę filmiki na Youtube z testów zderzeniowych NCAP w których niszczone jest Daewoo Tico. Olimpia dzisiaj niszczyła. Wykorzystała swoje atuty w postaci szybkich skrzydeł, szczególnie aktywny właściwie przez cały mecz był strzelec sześciu goli - Sebastian Jastrzębski. Oczywiście nie można tutaj pominąć strzelca aż dziewięciu bramek - Marcina Daniela. Nigdy nie widziałem takiego wyczynu i istnieje szansja, że już nie zobaczę. Brawo!

Wszyscy zdobywcy bramek w dzisiejszym meczu :
Marcin Daniel - 9,
Sebastian Jastrzębski - 6,
Błażej Budasz - 5,
Filip Paszkiewicz - 4,
Maciej Sadłowski - 2,
Szymon Czarnota - 2,
Konrad Zandrowicz - 1
Sławomir Urbaniak - 1

Olimpia zrobiła odpowiednie wrażenie, ale pytanie jak zaprezentują się w meczu z najpoważniejszymi kandydatami do awansu w tym sezonie - Błękitnymi, Przemysławem, Meblorzem oraz Lechitą Kłecko. Swoją drogą JKS musi pomyśleć o wzmocnieniach (lub o rozpoczęciu jakiejś konkretnej gry obronnej) przed meczem z Lechitą, bo ekipa z Kłecka pokonała w ostatniej kolejce Meblorza 3:0! W piłce nożnej takie sytuacje nie mają niby przełożenia, ale może się okazać, że rekord Szczakowianki będzie zagrożony.

Po meczu piłkarze, a właściwie piłkarz przegranej drużyny wykazał się dużym poczuciem humoru i podszedł bliżej kibiców podziękować brawami za oglądanie tego meczu. Zdarzały się pojedyncze okrzyki w trakcie gry a nawet delikatna wrzawa w sytuacji, gdy JKS miał rzut wolny i oddał celny strzał. Kibice często w takich sytuacjach kibicują słabszej drużynie i tak samo było tym razem.

DSC_0248
DSC_0248
DSC_0249
DSC_0249
DSC_0250
DSC_0250
DSC_0252
DSC_0252
DSC_0253
DSC_0253
DSC_0254
DSC_0254
DSC_0255
DSC_0255
DSC_0256
DSC_0256
DSC_0259
DSC_0259
DSC_0260
DSC_0260
DSC_0263
DSC_0263
DSC_0264
DSC_0264
DSC_0268
DSC_0268
DSC_0269
DSC_0269
DSC_0270
DSC_0270
DSC_0299
DSC_0299
DSC_0345
DSC_0345
DSC_0352
DSC_0352
DSC_0353
DSC_0353
DSC_0354
DSC_0354
DSC_0356
DSC_0356
DSC_0358
DSC_0358
DSC_0381
DSC_0381
DSC_0446
DSC_0446

O autorze

Radek Stroiwąs Radek Stroiwąs

Kibic Lecha Poznań, sympatyk West Hamu, oblatywacz niższych lig piłkarskich. Wielbiciel heavy metalu, kiepskich dowcipów i PlayStation. Peryferia4Life!

Skomentuj





RedBox

 

Instagram

 

 SportAnalictyslogo

 

mojfyrtel logo png

 mojeWronkiWersjaPlakatowa 2

logo asystent trenera

 

 

 ranking polskich bukmacherów
 

 

Chcesz nas zaprosić na mecz swojej drużyny?

A może chciałbyś do nas dołączyć?

W tych i w każdych innych sprawach pasujących do tematyki strony piszcie śmiało na:

peryferiafutbolu@gmail.com