Lechia Kostrzyn - Korona Stróżewo

Lechia Kostrzyn - Korona Stróżewo

Liga Międzyokręgowa

Grupa: I

Ilość widzów: ok. 100

Data: sobota, 08 wrzesień 2018 16:00

Lokalizacja: Kostrzyn

Do Kostrzyna wybierałem się już w zeszłym sezonie, ale za każdym razem coś krzyżowało moje plany. W sobotę udało mi się w końcu dotrzeć na stadion, żeby zobaczyć jak Lechia radzi sobie w lidze międzyokręgowej. Tym razem mieli zmierzyć się z Koroną Stróżewo, drużyną dla mnie kompletnie anonimową.

Przed meczem odrobiłem lekcje, sprawdziłem gdzie w ogóle leży Stróżewo, przejrzałem historię i już wiem, że Korona występowała w pilskiej okręgówce. Teraz po reorganizacji rozgrywek i awansie, przyszło im jeździć znacznie dalej.  Za faworyta było trzeba uznać gospodarzy: drugie miejsce w tabeli, tylko jedna porażka (z liderem - Wełną Skoki), własne boisko. Z drugiej strony drużyna z dolnej części tabeli, która zawitała na zupełnie obcy sobie teren.

Mecz rozpoczął się zgodnie z przewidywaniami. Lechia rozpoczęła odważniej i częściej znajdowała się pod bramką gości. W pierwszych minutach zawodnicy z Kostrzyna wykreowali sobie kilka sytuacji, żadnej nie udało się zamienić na bramkę. Po kwadransie do głosu doszli też goście, były to jednak tylko dwa zrywy, ani jeden z korzyścią bramkową. W 35 minucie Lechia była najbliżej objęcia prowadzenia. Piłka po strzale poleciała jednak niewiele nad bramką. Pierwsza połowa nie była zbyt porywająca, Lechia miała przewagę, nie potrafiła jej jednak przełożyć na wynik. Przyszło czekać nam na drugą część meczu.

Po przerwie dość niespodziewanie prowadzenie objęła Korona. Nie żeby była zdominowana przez gospodarzy, ale inny scenariusz niż zwycięstwo Lechii wydawał się nie do przyjęcia. Po faulu przy linii bocznej i dośrodkowaniu w pole karne mieliśmy małe zamieszanie. Najpierw strzał, piłka odbiła się od obrońcy, poleciała przed linię bramkową, a tam nie mogła trafić na żadną nogę. W końcu najcelniej musnął ją Krzysztof Troczyński i Korona objęła prowadzenie. Stracona bramka zmotywowała gospodarzy do wzmożonej szarży. Już w 60 minucie mogliśmy mieć wyrównanie, ale piłka uderzyła tylko w poprzeczkę. Wysoko wychodzącą Lechię, Korona próbowała dobić kontratakiem. Po stracie piłki przez gospodarzy w 72 minucie goście wyszli trójką zawodników, Radosław Jopp znalazł się sam na sam z bramkarzem i podwyższył prowadzenie Stróżewa. Lechia musiała postawić wszystko na jedną kartę, dlatego ostatnie minuty należały do gospodarzy. Nie opuszczali połowy gości, jednak dobrze zorganizowana obrona Korony skutecznie odpierała ataki. Popełnili błąd w 80 minucie, kiedy to po kolejnym zamieszaniu w polu karnym padła bramka. Jej autorem Rafał Piotrowski. Zawodnicy z Kostrzyna próbowali jeszcze kilkakrotnie, ale nie udało się im doprowadzić do remisu.

Lechia miała pecha, brakowało szczęścia i celności. Mogli bez problemu prowadzić do przerwy, a to mogłoby zupełnie zmienić obraz gry. Po porażce kostrzynianie zostali na drugiej pozycji. W tej kolejce bowiem przegrali również ci, którzy Lechię mogli wyprzedzić.  W Koronie trzeba pochwalić formację defensywną, która skutecznie broniła korzystnego wyniku. Zagrali mądrze, a to dało im trzy punkty. Tym samym wskoczyli na ósme miejsce w tabeli.

Lechia Kostrzyn - Korona Stróżewo 1:2 (0:0)

Rafał Piotrowski 80 - Krzysztof Troczyński 49, Radosław Jopp 72

DSC_0981
DSC_0981
DSC_0985
DSC_0985
DSC_0988
DSC_0988
DSC_0989
DSC_0989
DSC_0991
DSC_0991
DSC_0994
DSC_0994
DSC_0995
DSC_0995
DSC_0997
DSC_0997
DSC_1007
DSC_1007
DSC_1009
DSC_1009
DSC_1013
DSC_1013
DSC_1024
DSC_1024
DSC_1025
DSC_1025
DSC_1027
DSC_1027
DSC_1031
DSC_1031
DSC_1033
DSC_1033
DSC_1041
DSC_1041
DSC_1042
DSC_1042
DSC_1045
DSC_1045
DSC_1066
DSC_1066
DSC_1068
DSC_1068
DSC_1083
DSC_1083
DSC_1087
DSC_1087
DSC_1088
DSC_1088

O autorze

Skomentuj





 

 foofdie

 

 

 

 

Instagram

ppx

 

budzik

 

gazeta

 

 

mojfyrtel logo png

 mojeWronkiWersjaPlakatowa 2

 

 ranking polskich bukmacherów

Chcesz nas zaprosić na mecz swojej drużyny?

A może chciałbyś do nas dołączyć?

W tych i w każdych innych sprawach pasujących do tematyki strony piszcie śmiało na:

peryferiafutbolu@gmail.com