Mieszko Gniezno - Huragan Pobiedziska

Mieszko Gniezno - Huragan Pobiedziska

IV liga

Grupa: Północna

Ilość widzów: ok. 300 (20 z Pobiedzisk)

Data: sobota, 21 kwiecień 2018 17:00

Lokalizacja: Gniezno

W ten ciepły kwietniowy dzień przyszedł czas na jedno z ciekawszych spotkań ligowych w rundzie wiosennej w Gnieźnie. O 17:00 Mieszko Gniezno podejmował w meczu derbowym Huragan Pobiedziska.

Od środka zaczęli goście, którzy od pierwszych sekund bez kompleksów ruszyli do ataku. Kibice, którzy wybrali się na to spotkanie z pewnością nie mieli czego żałować. Obie drużyny narzuciły sobie wysokie tempo i wysoki pressing. Obie drużyny często odbierały sobie piłkę i ruszały natychmiast na bramkę rywala. Żaden z piłkarzy nie odpuszczał, mecz naprawdę mógł się podobać. Mimo takiego zaangażowania żadna z drużyn nie potrafiła trafić do siatki. Blisko tego byli gospodarze, którzy po dwóch rzutach rożnych w 15 minucie chcieli efektownie wykończyć akcję strzałami przewrotką, jednak obie próby nie przyniosły efektu. Trzy minuty później Gracjan Goździk wykorzystał fatalne wyjście z bramki golkipera gości i potężnym strzałem z 30 metrów wyprowadził Mieszko na prowadzenie. Strzelenie bramki na pewno ułatwiła gospodarzom pogoda. Dość mocno wiało w stronę bramki Huraganu, a oślepiające słońce na pewno nie ułatwiało życia bramkarzowi. Mimo straconej bramki goście nie odpuszczali aż do 25 minuty, kiedy żółtą kartką ukarany został piłkarz Pobiedziszczan Marcin Jędrzejczak. Od tego momentu mecz wyraźnie zwolnił, a przewagę zaczęli zdobywać Mieszkowcy, którzy w tej części spotkania mieli jeszcze dwie dobre okazje. Najpierw strzał w 34 minucie zatrzymał się na spojeniu słupka z poprzeczką bramki gości, a trzy minuty później sprytne uderzenie piętą wyłapał bramkarz czerwono-czarnych. Do kuriozalnej sytuacji doszło w 41 minucie. Jeden z piłkarzy przyjezdnych leżał na murawie blisko pola karnego, jego koledzy byli przy piłce, ale jej nie wybijali. Futbolówkę przejęli gospodarze i w tym momencie sędzia Maciej Ziółkowski przerwał mecz wywołując falę złości zarówno na murawie, jak i na trybunach. Co ciekawe, kontuzjowany piłkarz nie musiał opuścić murawy, jak to zwykle ma miejsce w takich sytuacjach. Nie da się ukryć, że arbiter nie radził sobie z prowadzeniem tego spotkania. Nie reagował na bezczelne popychanie piłkarzy gości przez gospodarzy, czy zagranie ręką przez jednego z graczy Huraganu. W pierwszej połowie nic więcej ciekawego się nie wydarzyło i piłkarze mogli zejść na przerwę. Z pewnością Pobiedziszczanie nie mogli być zadowoleni z wyniku, bo mimo naprawdę dobrej gry oddali tylko jeden celny strzał w tej części spotkania.

Druga połowa nie była już taka bardzo emocjonująca. Goście sprawiali wrażenie, że nie mają pomysłu na grę, natomiast gospodarze chcieli dowieźć wynik jak najmniejszym nakładem sił, chcąc pewnie oszczędzić energię na środowy finał Pucharu Polski na szczeblu okręgowym. Obie drużyny próbowały szczęścia ze stałych fragmentów gry, ale rzuty rożne i wolne nikt nie potrafił zamienić na bramkę. W 62 minucie goście obejrzeli drugą żółtą kartkę, którą ukarany został Patryk Jóźwiak. Minutę później Mieszko mógł prowadzić 2:0, ale bardzo ładnie interweniował bramkarz Huraganu. Kolejny gol padł w 70 minucie. Golkiper czerwono-czarnych znów źle się ustawił, co bezlitośnie wykorzystał Adam Konieczny i Gnieźnianie podwyższyli prowadzenie. Ostatnie 20 minut to spokojne kontrolowanie gry i dowiezienie wyniku do końcowego gwizdka.

Mieszkowcy inkasują kolejne trzy punkty i potrzebują ich już tylko siedem, żeby wygrać ligę bez oglądania się na rywali.

Mieszko Gniezno - Huragan Pobiedziska 2:0 (1:0)

Gracjan Goździk 18', Adam Konieczny 70'

O autorze

Skomentuj





 

 foofdie

 

 

 

 

Instagram

ppxgazeta

 

 

mojfyrtel logo png

 mojeWronkiWersjaPlakatowa 2

 

 ranking polskich bukmacherów

Chcesz nas zaprosić na mecz swojej drużyny?

A może chciałbyś do nas dołączyć?

W tych i w każdych innych sprawach pasujących do tematyki strony piszcie śmiało na:

peryferiafutbolu@gmail.com