Praca w klubie, to praca 24 godziny na dobę. - wywiad z Maciejem Ciesielskim - prezesem Mieszko Gniezno

Praca w klubie, to praca 24 godziny na dobę. - wywiad z Maciejem Ciesielskim - prezesem Mieszko Gniezno

W połowie rundy jesiennej rozmawiamy z Maciejem Ciesielskim - prezesem Mieszko Gniezno, czyli klubu, który od początku sezonu jest w czołówce grupy II trzeciej ligi. 

Zostać prezesem klubu piłkarskiego. Spełnienie marzeń z dzieciństwa?

Panie redaktorze, z pozoru proste pytanie, a jakże złożona odpowiedź. Zawsze lubiłem wyzwania i nowe doświadczenia w pracy zawodowej. Przychodząc do klubu w roku 2015 nie sądziłem jednak, że praca w środowisku piłkarskim, stopniowy rozwój klubu i budowanie jego silnej marki, to taki trudny temat. Dobry wynik sportowy drużyny seniorów czy silna Akademia Mieszko to tytaniczna praca wielu osób w Klubie (trenerów, zawodników, działaczy, osób zatrudnionych na poszczególnych stanowiskach). Im należą się szczególne gratulacje i podziękowania.

Co pana skłoniło, by zasiąść za sterami klubu i dlaczego wybór padł na Mieszko?

Od dziecka byłem związany ze sportem. Najpierw grałem w tenisa stołowego, później w wieku 9 lat zacząłem grać w tenisa ziemnego. Byłem prezesem jednego z lokalnych klubów tenisowych, współtworzyłem obecny Gnieźnieński Klub Tenisowy. Mieszko to wynik mojej wcześniejszej pracy w PEC-u (jednego z głównych sponsorów Mieszka) oraz propozycji ze strony Pana Prezydenta odnośnie pomocy w rozwoju klubu.

Jak wygląda typowy dzień pracy prezesa?

Tak naprawdę praca w klubie, to praca 24 godziny na dobę. Działacze innych klubów, nie tylko piłkarskich, wiedzą o czym mówię. Podejmowanie decyzji strategicznych, marketingowych, finansowych, sportowych to nie zawsze konieczności fizycznej obecności w klubie. Szereg spotkań, rozmów, przemyśleń to nasza codzienność.

Były momenty, gdy poważnie pan myślał „na co mi to wszystko” i rozważał rezygnację?

Szczerze, to zdarzały mi się takie momenty i myślę, że jest to związane z charakterem tej pracy. Zastanawiam się często, czy aby dobrze realizuję wszystkie założenia i czy może inna osoba zrobiłaby to lepiej. Na pewno związane jest z tym mniej czasu dla rodziny i życia prywatnego, ale staram się obecnie to wszystko odpowiednio łączyć. Małe sukcesy sportowe dają jednak mobilizacje do dalszej pracy społecznej.

Przed startem sezonu 2018/2019 można było usłyszeć od władz miasta, że jak będą wyniki, to będzie rozbudowa stadionu. W minionym sezonie Mieszko zajął piąte miejsce, aktualnie również jest w czubie tabeli. Czy w związku z tym są konkretne plany rozwoju infrastruktury?

Trudno mi tutaj wchodzić w kompetencje decyzji Pana Prezydenta, ale od dłuższego czasu rozmawiamy wspólnie z władzami miasta, przy udziale GOSiR-u, szukając najlepszego rozwiązania. Z tego co mi wiadomo, to będzie stopniowa modernizacja Stadionu Miejskiego w najbliższych kilku latach.

Co dla pana jest priorytetem, sztuczne oświetlenie, zadaszenie trybun, czy może jeszcze coś innego?

Pod względem infrastruktury to piorytetem jest zadaszanie odpowiedniej liczby miejsc siedzących. Przydałoby się kilka dodatkowych pomieszczeń klubowych. Pod względem sportowym przede wszystkim rozwój szkolenia dzieci i młodzieży w Akademii Mieszko. Wobec Akademii mamy kilka nowych pomysłów i projektów. Mam nadzieję, że uda się jej zrealizować.

Za dwa miesiące zaczyna się przerwa zimowa. Wielu klubach dochodzi wtedy do weryfikacji założonych celów, jedni zawodnicy odchodzą, na ich miejsce pojawiają się inni. Nie obawia się pan powtórki zamieszania z zeszłego roku?

Nie chciałbym wracać do tematu zamieszania z zeszłego roku, bo trochę zdrowia wspólnie z kolegami z zarządu straciliśmy. Najważniejsze, że udało się nam porozumieć. Naszym celem od początku jest długofalowy rozwój klubu, bez zbyt szybkiego sukcesu sportowego. Ograniczają nas przede wszystkim finanse i braki w infrastrukturze stadionu. Na dzień dzisiejszy stać nas na maksymalnie grę w III lidze i stopniowy rozwój Akademii Mieszko. Jeżeli wszyscy będziemy podzielać taką opinię, to nic w klubie złego się już nie zdarzy. Oczywiście pod względem transferowym okienko zimowe będzie otwarte i wszystko może się zdarzyć.

Przed sezonem zapowiadał pan walkę o czołowe lokaty, jednak ani razu nie padła deklaracja walki o II ligę. W chwili, gdy zadaję pytania Mieszko ma jeden punkt straty do lidera. Może jednak po cichu liczy pan na awans?

Obecne nasze możliwości i cele to walka o czołowe miejsce w tabeli i utrzymanie III ligi. W porównaniu do innych czołowych klubów mamy dużo mniejszy budżet. Robimy wszystko, aby braki finansowe zniwelować. Oczywiście każdy ostateczny wynik przyjmiemy z pokorą.

II liga, to większe wyzwania nie tylko sportowe. Zwiększą się koszty utrzymania klubu, choćby ze względu na dalekie wyjazdy do Stalowej Woli, czy Rzeszowa. Do tego trzeba spełnić szereg wymogów licencyjnych, jak wspomniane wcześniej oświetlenie i zadaszenie. Klub i miasto są gotowe na takie wydatki?

Jak pan redaktor wspomniał, II Liga to wielki skok organizacyjny. Obligatoryjne nowe stanowiska w klubie, budżet seniorów na poziomi 2-2,5 mln zł, modernizacja Stadionu Miejskiego i wiele innych czynników. Wierzę jednak, że kiedyś uda się nam to wszystko zrealizować.

Mieszko Gniezno, rok 2024. Gdzie pana zdaniem klub wtedy będzie?

To będzie ważny rok z powodu okrągłej rocznicy 50–lecia istnienia klubu. Mamy określoną strategię sportowa do tego czasu i staramy się ją systematycznie realizować.

Ostatnie pytanie. Zbliżają się mecze eliminacyjne do Mistrzostw Europy. Polska zagra na wyjeździe z Łotwą, a trzy dni później w Warszawie z Macedonią Północną. Jakie wyniki pan przewiduje?

Serce podpowiada dwa zwycięstwa, rozum mówi, że może być jakiś remis w jednym z tych dwóch spotkań. Wierzę jednak, że awansujemy do przyszłorocznych Mistrzostw Europy.

O autorze

Skomentuj





Instagram

 

PF.jpg

budzik

 

gazeta

 

 

mojfyrtel logo png

 mojeWronkiWersjaPlakatowa 2

 

 

Chcesz nas zaprosić na mecz swojej drużyny?

A może chciałbyś do nas dołączyć?

W tych i w każdych innych sprawach pasujących do tematyki strony piszcie śmiało na:

peryferiafutbolu@gmail.com