Ligowy falstart Kolejorza

18.07.2015 - godz. 20:30

Ekstraklasa

Inea Stadion - widzów 15 131

Co tu pisać po tym spotkaniu. To miał być mecz, którym Lech potwierdzi dobrą formę na początku sezonu i zrobi pierwszy z 37 kroków do obrony mistrzowskiego tytułu. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Kolejorz osłabiony kontuzjami Linnetego, Kownackiego, Hamalainena i Kędziory nie dał rady i po słabym, nie oszukujmy się, spotkaniu przegrał z Pogonią Szczecin 1-2. Egzaminu nie zdali dwaj piłkarze, którzy dość niespodziewanie wyszli od pierwszej minuty, czyli Aziz Tetteh i David Holman. Ten pierwszy od początku pokazał się jako typowy zabijaka w środku, który może szybko doczekać się czerwonej kartki (zresztą to po jego wejściu z boiska musiał zejść Takafumi Akahoshi), a Węgier pokazał że nie przypadkowo w zeszłym sezonie został zesłany do drużyny rezerw z Vojo Ubiparipem, gdyż obaj mają ze sobą coś wspólnego. Mianowicie są/byli królami sparingów, ale gdy przychodzi do poważnej rozgrywki to lepiej ich chować głęboko na trybunach i nie pokazywać światu.

Pogoń pod wodzą Czesława Michniewcza zagrała bardzo solidnie i z pomysłem. Jednym z zawodników, który rozegrał dobre spotkanie, był wracający po długiej kontuzji Patryk Małecki. To właśnie wszedł po kwadransie za kontuzjowanego Japończyka. Oczywiście jak to przy wizycie Patryka przy Bułgarskiej, bardzo gorąco przywitały go trybuny, które kilka razy jasno wykrzyczyały mu, że musi udać się do Urzędu Stanu Cywilnego zmienić dowód osobisty, gdyż tak naprawdę nie ma na imię Patryk :)

Sam mecz zgromadził tylko lekko ponad 15 000 kibiców co jest małym prztyczkiem w nos dla włodarzy klubu. Łącznie z tym meczem, w ciągu 11 dni przy Bułgarskiej zostaną rozegrane aż cztery spotkania i ewidentnie widać, że kibice postanowili sobie poukładać ważność spotkań, co przy nie najniższych cenach biletów spowodowało, że na inaugurację pojawiło się tak mało widzów. Zapewne na środowym meczu z FK Sarajewo ludzi będzie już więcej pewnie pod 30 000, a w bardzo prawdopodobnym starciu tydzień później z FC Basel, pewnie stadion zapełni się w całości. Po drodze mamy jeszcze mecz z Lechią Gdańsk i z duża dozą prawdopodobieństwa mogę stwierdzić, że tu wynik będzie podobny do spotkania z Pogonią.

Warto odnotować, że poza standardowymi maskotkami koziołków, czyli Gzuba i Ejbra obecna była maskotka numer trzy...tym razem był to żołądź...Przez całą pierwsza połowę głowiłem się o co chodzi. Okazało się, że jest to maskotka nowego sponsora sektora rodzinnego, czyli firmy Dąbex. Swoją drogą, rozumiem że klub musi zarabiać itd, ale mam nadzieję, że nie jest to jakiś stały trend i za chwilę nie zaczniemy sprzedawać nazw kolejnych sektorów, bo oczami wyobraźni pokazała mi się maskotka przebrana za prezerwatywę firmy Durex lub za żarówkę firmy Osram...

Bez zarzutu spisali się za to kibole z kotła, który także tego dnia nie był nabity w całości, ale jak to często bywa w takich meczach, doping jest właśnie bardzo solidny, gdyż przyszli ci co naprawdę chcą, a nie ci, co chcą się wylansować na Facebooku czy Instagramie, że byli w kotle. Gości tego dnia nie uświadczyliśmy (chociaż na trybunie prasowej była pięcioosobowa grupka). Jeśli dobrze ogarniam jeszcze te tematy, to ciągle pokutują za swój wybryk w Krakowie, gdzie obrzucali sektor Cracovii sporą ilością rac.

To tyle. Widzimy się w środę na meczu z FK Sarajewo, oby w zdecydowanie lepszych nastrojach niż po tym starciu.

Łukasz Duszczak

 

 

 

O autorze

Łukasz Duszczak Łukasz Duszczak

Redaktor Naczelny tego przedsięwzięcia. Z zawodu Groundhopper i kibic LP.

Skomentuj





 

 foofdie

 

 

 

 

Instagram

ppx

 

budzik

 

gazeta

 

 

mojfyrtel logo png

 mojeWronkiWersjaPlakatowa 2

 

 ranking polskich bukmacherów

Chcesz nas zaprosić na mecz swojej drużyny?

A może chciałbyś do nas dołączyć?

W tych i w każdych innych sprawach pasujących do tematyki strony piszcie śmiało na:

peryferiafutbolu@gmail.com