Pogoń Śmigiel - Korona Piaski

Pogoń Śmigiel - Korona Piaski

Liga Międzyokręgowa

Grupa: II

Ilość widzów: 100

Data: sobota, 11 sierpień 2018 17:00

Lokalizacja: Śmigiel

Choć pogoda była w sobotę kapryśna, zdecydowałem się wybrać na trochę dłuższy niż zwykle samotny wyjazd, do położonego około 60 kilometrów od Poznania Śmigla.

Śmigiel to ponad pięciotysięczne miasto leżące przy trasie Poznań-Wrocław. Sama droga ekspresowa nr 5 znajduje się w tym miejscu w dolinie, natomiast miasto jest położone na leżącym nieopodal wzgórzu. Sprzyjające warunki terenu spowodowały, że w przeszłości Śmigiel był znany z dużej ilości działających tam wiatraków. Mówi się, że było ich blisko 100, obecnie są odnowione jedynie dwa. Mimo to jest to spora atrakcja miasta, które nazywa się w związku tym "miastem wiatraków". Warto wspomnieć o innych atrybutach tego miejsca - kolei wąskotorowej łączącej miasto ze Starym Bojanowem, czy też pięknych kamienicach w centrum. Śmigiel ma bogatą, wielokulturową historię, a pozostałości m.in. po Żydach, czy też braciach polskich widać w wielu miejscach, przede wszystkim w architekturze. W ścisłym centrum jest wiele cukierni, są też księgarnie, bary, apteki i banki.

Pogoń Śmigiel w poprzednim sezonie zajęła dobre, trzecie miejsce w leszczyńskiej okręgówce. Co prawda jako blamaż można rozpatrywać choćby wynik u siebie z Krobianką Krobia (1-5!), ale już pewne wygrane po 8-0 z GKS-em Włoszakowice, czy też Rywalem Kurza Góra rozbudziły apetyty kibiców w nadchodzącym sezonie. Pierwszym rywalem w nowo powstałej lidze międzyokręgowej miał być dla Pogoni spadkowicz z czwartej ligi - Korona Piaski. Korona w zakończonych rozgrywkach była trzynasta. Po drodze dostała lekcję piłki od Victorii Września (8-1, 0-5), ale w wielu meczach szarpała, walczyła, często strzelała gola nawet lepszym zespołom. Co wydarzyło się w klubie po spadku? Jak teraz będzie wyglądała drużyna? Jakie mają szanse w nowym rozdaniu, w nowej lidze? Ten mecz miał przynieść odpowiedź na wiele pytań.

Stadion Pogoni znajduje się trochę na uboczu miasta, ale jeśli ktoś z Was wybiera się na mecz, to do wiatraków stąd już blisko. Obiekt jest położony przy szkole i ogródkach działkowych, jest gdzie zaparkować. Wstęp na mecze lokalnej drużyny jest płatny - 5 zł, przy wejściu można się zaopatrzyć w klubowy szalik, ale przy ostatnich upałach, co nie dziwi, szaliki nie miały wzięcia. Kryta trybuna po jednej stronie boiska, pozostałości ławek po obu bokach trybuny i całkiem nowy i efektowny, choć dość mały budynek klubowy z szatniami i wieżyczką dla spikera zawodów. Do płyty boiska nie można się przyczepić, warto zauważyć, że była wręcz w świetnym stanie, jeśli weźmiemy pod uwagę wspomniane wcześniej upały. Płyta główna ma sztuczne oświetlenie, jest też boisko boczne do treningów. Żadnych zniszczonych płotów, wystających gwoździ i śmieci. Widać tutaj pieniądze miasta, ale przede wszystkim pracę ludzi związanych z klubem. Tak zwyczajnie, choć to przecież nie jest regułą - widać, że komuś zależy i zostawia przy tych zielonych boiskach serce.

Na dzisiejszym meczu zameldowała się całkiem spora widownia, było około stu osób. Na miejscu jest wielu kibiców, którzy daliby się "pokroić" za swój klub, przekonali się o tym sędziowie, ale o tym za chwilę. Do tego spotkania desygnowano sędziego, który normalnie prowadzi spotkania czwartej ligi - Aleksandra Borowiaka. Jest to sędzia, który "daje pograć" i doskonale czuje płynność meczu, więc jego spotkania należą zazwyczaj do gatunku tych ciekawszych. Można było się spodziewać, że będzie dużo piłki a mało gwizdania bezsensownych sytuacji. Do tego znani mi z wcześniejszych wojaży sędziowie liniowi - Piotr Sieracki i Adam Garcon, którzy mogli zagwarantować czystą grę. Nie "chorągiewki", tylko ludzie, którzy wiedzą co to jest opóźniony spalony. Wszyscy oni przekonali się jak to jest sędziować o poziom niżej od czwartej ligi.

Nie, nie było huraganowych ataków gospodarzy na inaugurację nowej ligi w Śmiglu. Otóż zastosowali oni w pierwszej odsłonie meczu jakże popularny ostatnio "niski pressing". Pierwszego gola stracili już w trzeciej minucie. Nieuznanego gola, bo choć przy rzucie rożnym Korony bramkarz Pogoni popełnił chyba większość możliwych błędów, włącznie z ustawieniem obrony, to jednak był faulowany. Ta bramka nie dodała gościom animuszu, gospodarze też za bardzo nie chcieli strzelić gola (zgodnie w końcu z zasadą "niskiego pressingu"). Ożywili się dopiero po kontrolnych strzałach Korony - najpierw zza pola karnego, ale w środek bramki, potem z rzutu wolnego. Ten drugi strzał leciał w okno, pod słońce, ale takim dziwnym lobem, więc bramkarz miał pewne trudności z tym strzałem. Piłkarze z Piasków domagali się nawet uznania gola, ale w lidze międzyokręgowej nie ma VAR-u, więc musimy zaufać liniowemu, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej. Po tych kilku akcjach nareszcie ożywili się gospodarze. Jednak największe zagrożenie jakie stworzyli to trochę przypadkowy strzał w poprzeczkę. Pierwszą połowę zakończyli bez celnego strzału i właściwie wyglądali trochę, jakby grali ze sobą od kilku dni. Niestety do tego poziomu dostosowali się goście, którzy jednak miewali przebłyski.

W 38 minucie meczu w sytuacji, z której nie mogło być jakiegoś większego zagrożenia podcięty w polu karnym Pogoni padł napastnik Korony. Karny był tak ewidentny, że nie protestował zupełnie nikt. Pewny strzał i mamy upragnionego gola! 0-1 Robert Norkiewicz. Nie minęły nawet dwie minuty a doszło do największej kontrowersji meczu. Sędzia odgwizdał zagranie ręką w okolicach środka boiska. Zdaniem publiczności ręki nie było. Wrzutka, zamieszanie w polu karnym, strzał i mamy 0-2! Hubert Szymczak. Co oczywiste, frustracja kibiców drużyny przegrywającej do przerwy dwiema bramkami skumulowała się na sędziach tego spotkania. Poleciały pierwsze bluzgi, z gatunku tych mniej wybrednych. Właściwie od tego się zaczęło, bo teraz do samego końca tego pojedynku każda akcja po której sędzia używał gwizdka była komentowana. Na przerwę schodzi się obok trybuny, to też nie pomogło, znów poleciały wiązanki w kierunku panów ubranych na żółto. Kibice w przerwie nie mieli pretensji do swojej drużyny, która co tu dużo mówić, grała piach, ale do arbitrów. Była ręka? Nie było?

Po zmianie stron akcji ze strony gości było jak na lekarstwo. Na szczęście ożywili się piłkarze Pogoni, zachęcani okrzykami trybun. "Zupełnie stoją!" "teraz ich macie!" itd. W rzeczywistości do 65. minuty meczu akcje zaczepne Śmiglan nie powodowały jakiego większego zagrożenia pod polem karnym Korony. Później jednak były dwie "setki" - najpierw w 65. minucie Pogoń oddała dopiero drugi celny, ale pierwszy groźny strzał, który na linii wybronił bramkarz, kilka minut później z linii bramkowej wybijali jego koledzy. W 75 minucie zawodnik Pogoni padł w polu karnym w dużym zamieszaniu, ale sędzia nie miał wątpliwości i wskazał na "wapno". Gol z karnego Mateusza Krauze dodał animuszu w atakach, ale i odciągnął obronę drużyny gospodarzy, więc siłą rzeczy zrobiło się więcej miejsca dla napastników z Piasków, którzy zaczęli dążyć do przypieczętowania oddalającego się w ostatnich minutach zwycięstwa. Gra zaostrzyła się i niestety posypały się kartki. Brzydkie faule z obu stron, pyskówki z sędzią i gęstniejąca atmosfera na trybunie, która szydziła już na całego. Obraz gry wskazywał coraz bardziej na gospodarzy. Byli w gazie i chcieli to pokazać. Zapachniało remisem, zwłaszcza, że niektóre sytuacje Pogoni były groźne, ale to Korona przeprowadziła jednak w końcówce akcję dającą gola na 1-3. Gol Mikołaja Frankiewicza skończył właściwie mecz, bo choć zostało jeszcze kilka minut, to żadna z drużyn nie zagroziła bramce przeciwnika.

Mam pewien problem z tym meczem. Nie owijajmy w bawełnę - to były naprawdę słabe zawody. W wykonaniu gospodarzy pierwsza połowa była tragiczna, z kolei goście powinni jak najszybciej zapomnieć o drugiej części gry. Można na siłę wyróżnić prawego obrońcę Korony, ale przy takiej grze napastników Pogoni, to w sumie dobre zawody na obronie był w stanie zagrać nawet Sławek Peszko. Nie umniejszając jednak - Hubert Szymczak - z jego strony zero błędów i bramka na koncie, więc duży plus. W Pogoni poprawnie zagrał bramkarz, ale i on nie wystrzegał się błędów - wznowienia gry to jakiś dramat, podobnie jak (czasami) ustawienie przy stałych fragmentach. Bramkarz powinien dyrygować obroną, a tutaj to była momentami grupa dzieci we mgle. Z innej strony - co miał obronić, to obronił, nie miał wiele do powiedzenia przy bramkach. O ile w pierwszej części gry sędziowie starali się zapewnić płynną grę, o tyle w drugiej nie było już o tym mowy, głównie za sprawą zwiększenia intensywności kopania się po kostkach i klepania piłki rękami. Dużo kartek, dużo bezsensownych zatrzymań gry i naprawdę wiele chaosu zobaczyliśmy w wykonaniu obu zespołów.

Pragnę przypomnieć, że w tej grupie znajduje się Rawia Rawicz, Kania Gostyń, Akademia Reissa, Grom Plewiska, czy też poznańska Drużyna Wiary Lecha. Może być naprawdę ciężki bój o czołowe lokaty.

Kiepski mecz, fakt, ale i tak było warto zobaczyć "miasto wiatraków", z resztą na pewno będę je polecał każdemu.

Pogoń Śmigiel - Korona Piaski 1:3 (0:2)

Mateusz Krauze 75 (k.) - Robert Norkiewicz 40 (k.), Hubert Szymczak 42, Mikołaj Frankiewicz 90

DSC_0025
DSC_0025
DSC_0026
DSC_0026
DSC_0027
DSC_0027
DSC_0030
DSC_0030
DSC_0031
DSC_0031
DSC_0032
DSC_0032
DSC_0033
DSC_0033
DSC_0034
DSC_0034
DSC_0035
DSC_0035
DSC_0037
DSC_0037
DSC_0039
DSC_0039
DSC_0043
DSC_0043
DSC_0045
DSC_0045
DSC_0046
DSC_0046
DSC_0048
DSC_0048
DSC_0052
DSC_0052
DSC_0054
DSC_0054
DSC_0057
DSC_0057
DSC_0059
DSC_0059
DSC_0088
DSC_0088
DSC_0089
DSC_0089
DSC_0090
DSC_0090
DSC_0094
DSC_0094
DSC_0097
DSC_0097
DSC_0099
DSC_0099
DSC_0104
DSC_0104
DSC_0106
DSC_0106
DSC_0112
DSC_0112
DSC_0117
DSC_0117
DSC_0119
DSC_0119
DSC_0181
DSC_0181
DSC_0182
DSC_0182

 

O autorze

Radek Stroiwąs Radek Stroiwąs

Kibic Lecha Poznań, sympatyk West Hamu, oblatywacz niższych lig piłkarskich. Wielbiciel heavy metalu, kiepskich dowcipów i PlayStation. Peryferia4Life!

Skomentuj





 

animacja peryferia fudbolu

 

 

 

 

 

 

 

 

Instagram

ppxgazeta

 

 

mojfyrtel logo png

 mojeWronkiWersjaPlakatowa 2

 

 ranking polskich bukmacherów

Chcesz nas zaprosić na mecz swojej drużyny?

A może chciałbyś do nas dołączyć?

W tych i w każdych innych sprawach pasujących do tematyki strony piszcie śmiało na:

peryferiafutbolu@gmail.com