Pogoń Lwówek - Sokół Pniewy

Pogoń Lwówek - Sokół Pniewy

Klasa Okręgowa

Grupa: Poznań Zachód

Ilość widzów: ok. 150

Data: sobota, 05 maj 2018 16:00

Lokalizacja: Lwówek

Piłkarską sobotę postanowiłem zakończyć we Lwówku na absolutnym hicie tego weekendu czyli potyczce miejscowej Pogoni z gośćmi zza przysłowiowej miedzy - Sokołem Pniewy.

Na trybunach zasiadło sporo ponad 100 kibiców, którzy liczyli, że gospodarze zrewanżują się przyjezdnym za październikową porażkę w Pniewach aż 6:3. Dodatkowego smaczku tej rywalizacji dodawał fakt, iż mierzyły się ze sobą ekipy zajmujące dwie pierwsze lokaty w ligowej tabeli z takim samym dorobkiem punktowym. Czyli de facto zwycięzca poza 3 punktami zgarniał również koszulkę lidera. Po dotarciu na miejsce wrażenie zrobiła na mnie świetnie przygotowana murawa, nic tylko zasiadać w fotelach, zapinać pasy i... zasuwać po bilety do kasy. Z tego miejsca pragnę serdecznie pozdrowić dwie panie właśnie z kasy biletowej, które pokazały swe dobre serce i wpuściły mnie na obiekt bez biletu, niestety moją skromną redakcyjną dietę zdefraudowałem wcześniej na posiłek regeneracyjny w postaci klasycznej giętej-meczowej.

W końcu wybiła godzina zero, zawodników obu drużyn wyprowadziła na płytę główną trójka sędziowska z naszym arbitrem eksportowym - Szymonem Lizakiem na czele. W końcu jaki hit taka obsada. Pierwsze minuty meczu to składniejsze ataki Pogoni, która była bardzo zdeterminowana aby zdobyć bramkę. Goście ograniczali się do kontrataków, które jednak w końcowej fazie kończyły się fiaskiem. W końcu w 10 minucie byliśmy świadkami pierwszego trafienia, bardzo dobra gra piłką od własnego pola karnego graczy z Lwówka, kilka dokładnych podań i na koniec idealne zagranie w uliczkę do wbiegającego w pole karne Damiana Kozłowskiego, który posyła piłkę miedzy nogami interweniującego Filipa Adamowicza i mamy 1:0. Po zdobyciu gola otwierającego wynik spotkania przewaga gospodarzy była coraz bardziej widoczna. Regularnie nękali defensywę Sokoła głównie akcjami oskrzydlającymi. Po jednej z takich akcji przed bardzo dobrą szansą stanął Dominik Bogusz, ale jego strzał nie znalazł drogi do bramki zespołu z Pniew. Po kilku minutach dominacji ekipy miejscowych odpowiedzieli i i goście. Dośrodkowanie z rzutu rożnego wprost na głowę Krzysztofa Galasa, który oszukał trzech defensorów, ale trafił niestety w poprzeczkę. Po nieco spokojniejszym fragmencie gry przed kolejną szansą stanęli piłkarze Pogoni, zbyt krótko wykonany rzut rożny, ale piłka wraca do zawodnika z Lwówka, który poprawia się i dokładnie dogrywa na dalszy słupek do Gracjana Pachelskiego, ten zgrywa na 5 metr, a tam formalności dopełnia Mateusz Kozłowski i mamy 2:0. Po objęciu dwubramkowego prowadzenia gospodarze zaczęli bardziej szanować piłkę nie forsując przy tym zbytnio tempa, mogło się to na nich zemścić bo coraz groźniejsze akcje stwarzali sobie zawodnicy Sokoła. Najpierw nieporozumienie w szykach obronnych Pogoni na bramkę zamienić mógł Rafał Kubiak, ale w dogodnej sytuacji spudłował. Następnym szczęśliwcem mógł zostać Michał Ozorkiewicz, jego strzał jednak po rykoszecie od nogi obrońcy minął bramkę strzeżoną przez Adriana Masznera. Rezultatem 2:0 zakończyła się pierwsza połowa tego spotkania.

Drugą odsłonę z większym animuszem rozpoczęli goście, oni byli bliżsi zdobycia bramki kontaktowej za sprawą Bartłomieja Graczyka, który niestety nie wykorzystał dogodnej sytuacji pod bramką rywala. Kilka minut później sytuacja na boisku wróciła do normy, do głosu doszli miejscowi, którzy raz za razem sprawdzali formę Filipa Adamowicza, ale zarówno strzały Dominika Bogusza jak i Mateusza Styczyńskiego nie zmusiły do kapitulacji golkipera z Pniew. Wyższość napastnika z Lwówka musiał uznać dopiero w 53 minucie. Wtedy to klasyczną lagę zagraną z własnej połowy przyjmuje na 30 metrze Damian Kozłowski, mija obrońcę Sokoła zostawiając go w blokach startowych i podwyższa prowadzenie na 3:0. Tym trafieniem doprowadził do euforii całą ławkę rezerwowych oraz sympatyków gospodarzy. Jednak po objęciu bezpiecznego prowadzenia piłkarze Pogoni dali się zepchnąć do defensywy, na szczęście ofiarne interwencje obrońców ratowały ich przed stratą gola. Pomimo tych ostrzeżeń miejscowi stracili na chwilę zimną głowę i mogło się to dla nich źle skończyć. Podanie głową do bramkarza przecina w ostatniej chwili Marcin Chorzępa, ale piłka mija słupek bramki strzeżonej przez Adriana Masznera. W odpowiedzi błyskawiczna kontra gospodarzy, sytuacja 3 na 1, akcję kończy strzałem Mateusz Nowak, piłka zostaje jednak wybita z linii bramkowej przez obrońcę, a wynik dalej nie ulega zmianie. Gdy już wydawało sie, że bramek więcej w tym spotkaniu nie zobaczymy honorowe trafienie dla ekipy z Pniew zaliczył Krzysztof Kmieć. Honorowe, ale za to jakie dopadł do bezpańskiej piłki na 20 może 22 metrze i zerwał pajęczynę w bramce Pogoni. Było to niestety wszystko na co było stać tego dnia gości. 3:1 takim wynikiem zakończył się ten mecz.

Bardzo ofensywny mecz, godny miana hitu kolejki. Wygrała go zasłużenie ekipa gospodarzy, która pokazała, że ma pomysł na grę i konsekwentnie ten pomysł realizowała. Jednak kto wie jak potoczyły by się losy tego spotkania gdyby zawodnik gospodarzy dostał już w 5 minucie meczu czerwoną kartkę za bezpardonowe wycięcie rywala podniesioną, wyprostowaną nogą, w tej sytuacji zobaczył tylko żółtko. Piłkarze z Lwówka dzięki Kozłowski - show kończą majówkę bardzo optymistycznym akcentem i zasiadają na fotelu lidera, czy go nie oddadzą do końca sezonu? Odpowiedź na to pytanie poznamy już za kilka tygodni. Kluczowe dla układu tabeli będą na pewno mecze Pogoni i Sokoła z drużyną z Przyprostyni, która notuje ostatnio całkiem niezłą serię.

Pogoń Lwówek : Sokół Pniewy 3:1 (2:0)

D. Kozłowski (10', 53'), M. Kozłowski (32') - K. Kmieć (89')

Pogoń Lwówek: A. Maszner, D. Bogusz (M. Nowak 85'), M. Połomka, S. Czura (H. Nowaczyk 89'), G. Pachelski, M. Kozłowski, D. Kozłowski, H. Pawłowski, A. Stachowiak, M. Styczyński (M. Michalski 80'), R. Szaj.

Sokół Pniewy: F. Adamowicz, K. Galas, Ł. Roda (R. Sobkowiak 46'), K. Kmieć, W. Górecki, O. Głuchy, A. Forysiak, R. Kubiak (Sz. Sołtysiak 46'), M. Ozorkiewicz (D. Rusinek 78'), M. Chorzępa, B. Graczyk.

DSCN8327
DSCN8327
DSCN8330
DSCN8330
DSCN8334
DSCN8334
DSCN8335
DSCN8335
DSCN8340
DSCN8340
DSCN8355
DSCN8355
DSCN8359
DSCN8359
DSCN8369
DSCN8369
DSCN8374
DSCN8374
DSCN8379
DSCN8379
DSCN8417
DSCN8417
DSCN8419
DSCN8419
DSCN8425
DSCN8425

O autorze

Skomentuj





 

baner orlico nowy

 

 

 

 

 

 

 

 

Instagram

gk

mojfyrtel logo png

 mojeWronkiWersjaPlakatowa 2

 

21369548 355921334837862 1647406147787434642 n

 

 ranking polskich bukmacherów

Chcesz nas zaprosić na mecz swojej drużyny?

A może chciałbyś do nas dołączyć?

W tych i w każdych innych sprawach pasujących do tematyki strony piszcie śmiało na:

peryferiafutbolu@gmail.com