LKS Baborówko - Złoci Złotkowo

LKS Baborówko - Złoci Złotkowo

B-klasa

Grupa: Poznań II

Ilość widzów: ok. 40

Data: wtorek, 01 maj 2018 13:00

Lokalizacja: Baborówko

Pierwszego maja  wybraliśmy się w końcu do tak nieodległego od Poznania Baborówka, żeby zobaczyć w akcji na własnym terenie tamtejszy LKS.

Przeciwnikiem piłkarzy z Baborówka był wicelider, czyli drużyna Złotych Złotkowo. Złoci mają już na koncie 43 punkty i bardzo dobry bilans czternastu zwycięstw, trzech porażek i tylko jednego remisu. W bramkach to 68-23, co daje nam odpowiednio drugie i trzecie miejsce w lidze. Świetny wynik, a jeśli dodamy do tego fakt, że na wiosnę Złoci mają komplet zwycięstw, nie licząc porażki z liderem, Polonią Poznań, to można było śmiało wskazać ich jako faworyta tego starcia.

Gospodarze na wiosnę zaliczają niestety serię czterech porażek z rzędu i mecz ze Złotymi mógł być przedłużeniem tej niechlubnej passy. W całym sezonie uciułali raptem 22 punkty, co przekłada się na ósme miejsce w lidze. Bilans spotkań - 6-4-8, więc niestety przewaga porażek. Dużo straconych bramek, bo aż 54 i tylko 40 strzelonych. Daje to dziesiąte miejsce w strzelonych i dopiero dwunaste (sic!) w straconych. LKS gra bardzo bezkompromisowo. Jak przegrywa, to wysoko, ale potrafi też wygrać. Spotkań remisowych, czy też "na styk" mają stosunkowo niewiele.

Obiekt LKS znajduje się trochę na uboczu od głównej atrakcji wsi, czyli pałacu i leżącego zaraz obok folwarku. Już 24 maja w Baborówku rozpoczyna się trzydniowy festiwal jeździecki, więc z tego miejsca serdecznie zapraszam, bo wieś wygląda bardzo urokliwie i można do niej dojechać pociągiem z Poznania w dwadzieścia minut. Wracając jednak do piłki nożnej i obiektu LKS-u...

... samo boisko jest w dobrym stanie, widać, że o trawę ktoś dba, nie jest tak wysuszona jak np. w Kicinie. Co ważne - LKS ma nowe szatnie i budynek klubowy, które są małymi perełkami drobnej architektury. Człowiek aż się cieszy, że w takim miejscu klub potrafi znaleźć (pewnie we współpracy z sołectwem) pieniądze na takie budynki. Brawo. Obok szatni znajduje się silnie oblegany orlik a po drugiej stronie boiska miejsce na wspólne biesiadowanie przy grillu. Do poziomu infrastruktury muszą jeszcze tylko dołączyć dobrą grą miejscowi piłkarze.

Losowanie przed meczem wygrali Złoci i zdecydowali się na zmianę stron. Od samego początku meczu zaznaczyli też swoją przewagę, uprzedzę trochę fakty - do końca meczu osiągnęli zdecydowaną przewagę. Pomimo tego, w pierwszej połowie nie udało im się poważnie zagrozić z akcji bramce LKS-u. Mieli zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki, ale obrońcy z Baborówka wykazywali się doskonale w destrukcji i przerywali właściwie wszystkie akcje, zanim dochodziło do strzału. Sam bramkarz nie miał roboty. Zanosiło się na to, że będzie bez bramek do przerwy, ale w 41. minucie meczu sędzia dopatrzył się faulu w sytuacji mocno dyskusyjnej. Nie powiem, że faulu nie było, bo arbiter stał jednak o wiele bliżej, ale ja bym nie gwizdał. Karnego na gola zamienił Bartosz Szymański i do przerwy goście prowadzili jedną bramką.

Po zmianie stron obraz gry nie ulegał zmianie. Baborówko próbowało długich piłek do napastników, którzy chyba jednak nie dojechali na ten mecz z powodu długiego weekendu, bo przez cały mecz nie udało im się właściwie ani razu opanować piłki i oddać choćby najlżejszego strzału. Po akcji z wieloma dobitkami z 56. minuty i drugim golu Szymańskiego myśleliśmy, że worek z bramkami w końcu się rozwiąże. Nic bardziej mylnego. Goście spuścili z tonu i cofnęli się. Akcje wypadowe kończyły się tym razem na bramkarzu, który w drugiej połowie miał masę roboty i wielokrotnie ratował swoją drużynę przed stratą kolejnych goli. Ze strony LKS-u na pewno zawodnik meczu. Pomylił się jednak dopiero pod koniec meczu, w 88. minucie. Ładnym strzałem zza pola karnego przy prawym słupku popisał się Artur Długosz i ustalił wynik tego spotkania.

Nie ukrywajmy tego, boisko w Baborówku ma swój urok, ławki znajdują się w przyjemnym cieniu a budynki klubowe pachną nowością. Tego dnia paradoksalnie udało się wszystko, poza meczem, który był mocno średnim widowiskiem. Nie wiem, czy to kwestia długiego weekendu i braków kadrowych, ale obie ekipy wyglądały momentami, jakby grały ze sobą od kilku dni. Gospodarze zagrali chyba bez napastników a goście potrafili długimi minutami przechodzić "obok meczu" nie zagrażając właściwie bramce LKS-u. Średnie mecz na bardzo ciekawym i co tu dużo mówić - pięknym terenie.

DSC_1462
DSC_1462
DSC_1465
DSC_1465
DSC_1468
DSC_1468
DSC_1469
DSC_1469
DSC_1470
DSC_1470
DSC_1471
DSC_1471
DSC_1474
DSC_1474
DSC_1476
DSC_1476
DSC_1477
DSC_1477
DSC_1478
DSC_1478
DSC_1518
DSC_1518
DSC_1520
DSC_1520
DSC_1521
DSC_1521
DSC_1523
DSC_1523
DSC_1525
DSC_1525
DSC_1528
DSC_1528
DSC_1533
DSC_1533
DSC_1539
DSC_1539
DSC_1543
DSC_1543
DSC_1544
DSC_1544
DSC_1547
DSC_1547
DSC_1553
DSC_1553
DSC_1556
DSC_1556
DSC_1559
DSC_1559

O autorze

Radek Stroiwąs Radek Stroiwąs

Kibic Lecha Poznań, sympatyk West Hamu, oblatywacz niższych lig piłkarskich. Wielbiciel heavy metalu, kiepskich dowcipów i PlayStation. Peryferia4Life!

Skomentuj





 

baner orlico nowy

 

 

 

 

 

 

 

 

Instagram

gk

mojfyrtel logo png

 mojeWronkiWersjaPlakatowa 2

 

21369548 355921334837862 1647406147787434642 n

 

 ranking polskich bukmacherów

Chcesz nas zaprosić na mecz swojej drużyny?

A może chciałbyś do nas dołączyć?

W tych i w każdych innych sprawach pasujących do tematyki strony piszcie śmiało na:

peryferiafutbolu@gmail.com