TPS Winogrady - Lechia Kostrzyn

TPS Winogrady - Lechia Kostrzyn

Klasa Okręgowa

Grupa: Poznań Wschód

Ilość widzów: ok. 120

Data: sobota, 21 kwiecień 2018 16:00

Lokalizacja: Poznań - Winogrady

Sobotnie popołudnie na poznańskich Winogradach zapowiadało się ciekawie ponieważ miejscowy TPS podejmował Lechię Kostrzyn.

Obydwa zespoły mają w tym sezonie swoje cele o które ambitnie walczą. TPS przed sezonem stawiany był w stawce zespołów, które powalczą o awans do nowo powstałej Ligi Międzyokręgowej. Awans ten dadzą na pewno miejsca 2-5. Poznaniacy od początku są na tych miejscach i mimo wahań formy są blisko tego celu. TPS to przede wszystkim zespół własnego boiska. Na osiem spotkań wygrał sześć, raz zremisował (z Concordią Murowana Goślina 1:1) i raz przegrał (ze Zjednoczonymi Trzemeszno 1:2). Wiosną póki co TPS wygrał wszystkie trzy mecze. Najpierw w derbach odprawili poznańską Trzynastkę, a potem pokonali walczących o utrzymanie Wielkopolskę Komorniki i Luboński KS. Mecz z Lechią Kostrzyn miał być najpoważniejszym testem dla TPS-u póki co.

Lechia cele w tym sezonie ma jeszcze ambitniejsze bo chciałałby wrócić do IV ligi. Bedzie jednak o to ciężko bo na ten moment mają osiem punktów straty do Zjednoczonych Trzemeszno. Co ciekawe jesienią Zjednoczeni przegrali tylko raz i właśnie z Lechią. Gracze z Kostrzyna wygrali wtedy 2:1 w Trzemesznie. Dla chcących sobie przypomnieć ten mecz zapraszamy tutaj - http://peryferiafutbolu.pl/groundhopping/item/1405-zjednoczeni-trzemeszno-lechia-kostrzyn. Lechia jednak co jakiś czas zalicza wpadki, które powodują właśnie taką a nie inna stratę punktową. Chociażby po wspomnianym meczu w Trzemesznie zostało im do końca rundy pięć meczów, i aż trzy z nich Lechia przegrała. Wiosną Lechia nie straciła jeszcze bramki. Do zera pokonali Kłosa Zaniemyśl i Concordię Murowana Goślina oraz trochę niespodziewanie tylko bezbramkowo zremisowali u siebie z Piastem Kobylnica. Lechia zdaje sobie sprawę, że jeśli ciągle marzy im się awans do IV ligi to nie mogą zaliczać już porażek. 

Jesienią w starciu tych drużyn Lechia wygrała u siebie 3:0. A jak było w sobotę w Poznaniu?

Mecz rozpoczął sie mocno niemrawo z obu stron, ale widać było, że to Lechia jest zespołem który jest wyżej w tabeli bo to oni mieli pierwsze dobre sytuacje. Najlepszą miał w 11 minucie Robert Jadowski, który znalazł się sam na sam z bramkarzem TPS-u Apanasewiczem. Napastnik Lechii posłał jednak piłkę obok prawego słupka bramki. Lechia w tej części gry przeważała i prowadziła grę. Miała naprawdę parę rzutów rożnych, dobrych akcji. W 24 minucie ponownie na bramkę uderzał Jadowski, ale był to strzał mocno ponad bramką, a dwie minuty później dobry strzał Mateusza Grajewskiego obronił Apanasewcz. TPS starał się co jakiś czas atakować prawym skrzydłem, gdzie dobrze chodził Adam Wróblewicz, ale ciężko było stworzyć z tego dogodne sytuacje. Pod sam koniec pierwszej połowy Lechia udokumentowała swoją przewagę. Fatalny błąd popełnił Dariusz Czerniawski, który niemalże wyłożył piłkę Chudzińskiemu, a ten kolokwialnie mówiąc podał patelnię Dawidowi Chąpińskiemu i było 0:1. Cwhilę później sędzia zakończył pierwszą połowę. Nie było to trzeba sobie uczciwie przyznać ciekawe widowisko. 

W przerwie chwila kulis. Udało mi się przed meczem złapać najlepsza miejscówkę jaka jest na obiekcie TPS-u do kręcenia, czyli jedną z dwóch starych ławek rezerwowych. Idealnie zadaszona, osłonięta z miejscem na rozłożenie wszystkiego. Drugą ławkę zajęła znana, lubiana największa fanatyczka TPS-u, czyli Pani Jadzia. Sam mecz zebrał dość sporą publikę bo na moej rachuby w momencie szczytu było spokojnie 120-130 osób. Obok mnie zasiadła grupka panów między 40-50 rokiem życia, która przez cały mecz omówiła chyba wszystkie sport. Przez piłkę, ręczną, boks czy na hokeju skończywszy. Wszystko to oczywiście związane z szeroko pojętą bukmacherką. Po rekacjach na wyniki na żywo z europejskich boisk odniosłem wrażenie, ze sukcesów brak, ale cała reszta kwitowana była "wiedziałem, chciałem to postawić". Standard, skądś to znam :)

O ile pierwsza połowa widowiskiem była raczej kiepskim, a właściwie może nie kiepskim, a nudnym, to na drugą połową narzekać nie mam na co, ale po kolei. Od samego początku tej połowy strasznie nabuzowanu wyszli gospdoarze i zamierzali szybko odbrobić straty. Chwilę po rozpoczęciu połowy po rzucie rożnym najwyżej do piłki wyszedł Ernest Maćkowiak, ale piłka przeszła ponad bramką. W 52 minucie w pole karne wbiegł aktywny Wróblewicz, który został podcięty. Sędzia jednak nie podyktował jedenastki. Reakcje na to były różne, ale nie mam podstaw nie ufać sędziom, którzy radzili sobie tego dnia bardzo dobrze. Jednak jak to się mówi, co sie odwlecze to nie uciecze i cztery minuty później sędzia nie miał już wyjścia i karny dla gospodarzy zostal podyktowany. W rękę trafiony został Michał Jadowski, a karnego na bramkę zamienił Wróblewicz. Długo jednak TPS nie cieszył się z prowadzenia. W 59 minucie piłki w środku pola nie opanował Jakub Nowacki. Ta wyszła na aut, który Lechia wykonała bardzo szybko. Strzał z prawej strony oddał Rafał Wiąz, ten został obroniony przez bramkarza miejscowych, ale na dobitkę Roberta Jadowskiego nie mógł już zaradzić i mieliśmy 1:2. Mylił się jednak ten, kto myslał, że Lechia teraz wróci na właściwe tory. Między 63 a 66 minutą to gospodarze zadali dwa ciosy. Najpierw po rzucie rożnym znowu najwyżej do piłki wyszedł Maćkowiak, i tym razem ta wpadła do siatki, a trzy minuty później obejrzeliśmy gol z cyklu stadiony świata. Piłkę w prawym narożniku pola karnego świetnie skleił na nodze Mateusz Walczyk i posłał bombę po długim rogu. Mieliśmy więc 3:2 dla gospodarzy i szalone 20 minut drugiej połowy. Mecz zrobił sie ostry, ale sędzia główny naprawdę dobrze panował nad wszystkim. Jedną świetną sytuacje mieli goście, ale strzał głową Tomasza Sitka kapitalnie nad bramką przeniósł Apanasewicz. W odpowiedzi na to świetną okazję miał Piotr Pakuszteło, ale sytuację sam na sam wybronił golkiper gości. Wynik meczu ustalono w doliczonym czasie gry, gdy do piłki wybitej na trzynasty metr dopadł właśnie Pakuszteło i strzałem po ziemi ustalił wynik na 4:2.

TPS wygrał więc to spotkanie i zbliżył się do Lechii na jeden punkt. O ile w pierwszej połowie nie potrafili sie pokazać, to druga połowa to naprawdę kapitalna postawa z ich strony. Najjaśniejszymi punktami byli na pewno aktywny Wróblewicz, kapitalnie dyrygujący grą ze środka pola Maćkowiak i kilka razy kapitalnie broniący bramki Apanasewicz. Tak grający TPS nie powinien mieć problemów z pozostaniem nie tyle w pierwszej piątce, co śmiało na podium. Lechia chyba wyleczyła się tym meczem z awansu do IV ligi. Zespół grał dobrze szczególnie w pierwszej połowie, ale żeby walczyć o najwyższe cele trzeba grać dobrze cały mecz. Niemniej spokojnie stac ich także na pozostanie na podium i grę w nowym sezonie w Lidze Międzyokręgowej.  

TPS Winogrady - Lechia Kostrzyn 4:2 (0:1)

Adam Wróblewicz 56' karny, Ernest Maćkowiak 63', Mateusz Walczyk 66, Piotr Pakuszteło 90+2' - Dawid Chąpiński 44, Robert Jadowski 59 

DSC03641
DSC03641
DSC03645
DSC03645
DSC03646
DSC03646
DSC03647
DSC03647
DSC03648
DSC03648
DSC03650
DSC03650
DSC03652
DSC03652
DSC03653
DSC03653
DSC03654
DSC03654
DSC03657
DSC03657
DSC03663
DSC03663
DSC03665
DSC03665
DSC03670
DSC03670
DSC03671
DSC03671
DSC03673
DSC03673
DSC03677
DSC03677
DSC03680
DSC03680
DSC03683
DSC03683
DSC03690
DSC03690
DSC03694
DSC03694
DSC03699
DSC03699
DSC03711
DSC03711
DSC03713
DSC03713
DSC03717
DSC03717
DSC03719
DSC03719
DSC03720
DSC03720

 

O autorze

Łukasz Duszczak Łukasz Duszczak

Redaktor Naczelny tego przedsięwzięcia. Z zawodu Groundhopper i kibic LP.

Skomentuj





 

 foofdie

 

 

 

 

Instagram

ppxgazeta

 

 

mojfyrtel logo png

 mojeWronkiWersjaPlakatowa 2

 

 ranking polskich bukmacherów

Chcesz nas zaprosić na mecz swojej drużyny?

A może chciałbyś do nas dołączyć?

W tych i w każdych innych sprawach pasujących do tematyki strony piszcie śmiało na:

peryferiafutbolu@gmail.com