Stainer Polonia Leszno - Pogoń Nowe Skalmierzyce

Stainer Polonia Leszno - Pogoń Nowe Skalmierzyce

IV liga

Grupa: Południowa

Ilość widzów: 25

Data: sobota, 28 październik 2017 14:00

Lokalizacja: Leszno

Leszno to siódme największe miasto województwa, siedziba najbardziej utytułowanego klubu żużlowego w Polsce i przy okazji aktualnego mistrza kraju - Unii. Miasto może się jednak pochwalić sukcesami także w innych sportach, w tym w piłce nożnej. Jak radzi sobie miejscowa Polonia, pojechaliśmy zobaczyć na własne oczy.

Około osiemdziesięciu kilometrów na południe od Poznania, w drodze na Wrocław, leży Leszno. Miasto zostało założone w czternastym wieku i choć początkowo znajdowało się w cieniu sąsiednich Wschowy, Kościana czy Osiecznej, ostatecznie w okresie reformacji zaczęło stanowić ważny ośrodek gospodarczy i kulturalny. Obecnie miasto liczy ponad 60 tysięcy mieszkańców, co jak już wspominałem czyni je siódmym największym miastem w województwie. Miasto w okresie międzywojennym rozwinęło się znacznie, dzięki położeniu na ważnym szlaku komunikacyjnym. Szybko rozwijał się więc handel i różne gałęzie przemysłu - cukrownie, młyny i browary. W Lesznie produkowano też maszyny, wagi, fortepiany i wyroby włókiennicze. Już po drugiej wojnie światowej w Lesznie powstało jedno z największych w Europie lotnisk szybowcowych, istniejące do dzisiaj. W okresie powojennym, od 1975 roku Leszno było stolicą województwa leszczyńskiego.

Obecnie miasto jest silnie związane ze sportem żużlowym, wielokrotnym klubowym mistrzem Polski jest leszczyńska Unia. Oprócz tego w Lesznie istnieją drużyny koszykówki, rugby a nawet kręgli! Leszno ma dwie pływalnie, kilka hal sportowych oraz oczywiście stadion piłkarsko - lekkoatletyczny, na którym swoje mecze rozgrywa Polonia.

Klub wielosekcyjny Polonia Leszno powstał całe dziesięć lat przed najbardziej utytułowanym klubem piłkarskim w Wielkopolsce, czyli poznańskim Lechem. Co ciekawe, na spotkaniu założycielskim był obecny jeden z założycieli poznańskiej Warty - Edmund Szyc, który pomagał także przy zakładaniu klubu kolegom z Leszna. Polonia w swojej historii prowadziła wiele różnych sekcji sportowych, podobnie jak dawniej poznański Lech. Obecnie jest to sekcja koszykówki, szermiercza, kręglarska, boksu i oczywiście piłki nożnej. Polonia grała kiedyś nawet w drugiej lidze, ostatnie dziesięć lat to jednak gra najpierw w czwartej, później trzeciej a ostatnio znów czwartej lidze. Klub z Leszna spadł z trzeciej ligi w 2014 roku, ale to trzeba napisać - po bohaterskiej walce o utrzymanie do samego końca. Gramy dopiero czwarty sezon od spadku, przez te lata Polonia była najpierw trzecia, potem piąta a ostatnio siódma. Ten sezon jest jednak inny. Jeszcze przed ostatnią kolejką to własnie Polonia Leszno była liderem, ale niespodziewany remis 2-2 z Białym Orłem Koźmin pozbawił ich tego miana. Nie da się jednak ukryć, że Polonia gra w tej rundzie bardzo dobrze i klub wygląda na gotowy walczyć do końca o III ligę. W trzynastu kolejkach zgromadzili 29 punktów, z bilansem spotkań 9-2-2. W bramkach wygląda to następująco - strzelonych 26 (piąte miejsce w lidze), straconych 14 (drugie miejsce w lidze). Przed remisem z Białym Orłem, Polonia wygrała wszystkie sześć spotkań na własnym obiekcie i będą chcieli potwierdzić, że ten remis to przypadek. Łatwo jednak nie będzie, bo ich rywalem będzie Pogoń Nowe Skalmierzyce.

Klub, który po cichutku skradał się na wysokie pozycje, w tym momencie po pięciu kolejnych wygranych jest trzeci ze stratą tylko dwóch punktów do lidera. Pogoń szczególnie imponuje na własnym boisku bo tam na siedem spotkań wygrali wszystkie siedem tracąc tylko dwie bramki. Gorzej wygląda to na wyjazdach bo na sześć spotkań wygrali tylko dwa razy, ale są to właśnie dwa ostatnie wyjazdowe mecze, w Piaskach i w Ostrzeszowie. Gdyby udało się w Lesznie chociażby nie przegrać to na pewno Pogoń powinna zostać na stałe w gronie faworytów do awansu w tym sezonie. Pogoń zgromadziła dwadzieścia osiem punktów, wygrali dziewięć spotkań, zremisowali jedno i przegrali trzy. W bramkach to 28-14 czyli czwarte miejsce w strzelonych i podobnie jak Polonia, drugie w straconych. Na papierze mieliśmy być świadkami wyrównanego meczu, z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Jak było w rzeczywistości?

Pogoda w sobotnie popołudnie nie dopisała i niestety przez całą naszą drogę z Poznania padał deszcz. Niestety była to mieszanina deszczu z silnym wiatrem, gdyż po raz kolejny nad Polskę nadchodził orkan, tym razem o imieniu Grzegorz. Mieliśmy jednak szczęście do samego meczu, bo nie padało, raptem w samej końcówce przyszedł mały deszczyk. Było niestety bardzo zimno i wiało od pierwszych minut. Piłkarze biegali więc aby się rozgrzać, od pierwszych minut było pewne, że to będzie ciekawy mecz.

Stadion Polonii znajduje się zaraz obok stadionu żużlowego Unii. Stadion im. Alfreda Smoczyka jest ogromny i wpływa na wizualną ocenę boiska Polonii, które wydaje się zwyczajnie malutkie. Dodatkowo jest to obiekt wielofunkcyjny, dookoła boiska znajduje się bieżnia lekkoatletyczna, jest też skocznia do skoku w dal. Trybuna jest murowana, z krzesełkami bez oparć, wystawiona jak sądzę w słoneczny dzień na tzw. piekarnik. Odległość od boiska z racji istnienia bieżni jest spora, ale mecz ogląda się komfortowo. To w końcu czwarta liga, więc murawa jest więcej niż przyzwoita. Jeden z kibiców stwierdził nawet, że można ją stawiać wyżej od tej na obiekcie poznańskiego Lecha, co jak wiemy dobrym wyznacznikiem mimo wszystko nie jest. Linie są proste, nie ma żadnych kęp trawy ani wydeptanych placów. Boisko na szkolną piątkę. Od samego początku meczu towarzyszył nam spiker zawodów, sam stadion ma nawet coś co przypomina "skyboxa" z dużych obiektów - leszczyńskie vip-y mogą oglądać mecz zza szyby, siedząc wygodnie w fotelach. Szatnie znajdują się w tym samym budynku na dole, wygląda na to że są to pomieszczenia współdzielone ze stadionem Unii. Ogólnie infrastruktura, organizacja meczu i cała identyfikacja wizualna Polonii na mocny plus. Organizatorzy dbają o swoich kibiców, ale o tym przy okazji przerwy w meczu.

Spotkanie rozpoczęło się od kontrolnego uderzenia napastnika Polonii, który przetestował ustawienie bramkarza z Nowych Skalmierzyc. Była bodajże trzecia minuta i nic nie zwiastowało negatywnego obrotu spraw w pierwszej połowie. Otóż to Pogoń przejęła inicjatywę i przez dłuższą chwilę nie opuszczała połówki gospodarzy. Ataki mknęły przeważnie prawą stroną a kończyły się na bramkarzu, który miał tego dnia masę roboty. Jego mecz zaczął się niestety od błędu. Źle ustawiony zdecydował się rzucić do tyłu i dostał bramkę za kołnierz. Co ważne - strzał był niesygnalizowany, z bardzo dziwnej pozycji, bokiem do bramki. Jakub Jóźwiak z Pogoni strzelił w feralnej dla Polonii 13. minucie niestandardowo, pod poprzeczkę, ale chyba jednak nie spodziewał się gola. Zdecydowało złe ustawienie bramkarza i kiepski czas reakcji. Gdy kilka minut później bramkarz Polonii minął się z piłką, którą powinien był wykopnąć i tylko cudem uniknął straty drugiej bramki. Wydawało się wtedy, że będziemy mieli wyraźnego negatywnego bohatera tego meczu, ale Jakub Krzyżostaniak przez cały ten mecz zapracował sobie na określenie - "wymyka się jednoznacznej ocenie". Jasne. Popełnił dwa błędy na początku, ale co się działo później w jego wykonaniu! Pogoń atakowała, ale zmieniła taktykę. Gola już mieli, teraz mogli zaczekać na gospodarzy i zaskoczyć ich skuteczną kontrą. Robili to długimi piłkami i zdawało się, że w sytuacji sam na sam zaraz padnie gol, ale piłkę napastnikowi spod nogi wygarnął Krzyżostaniak! W pierwszej połowie był bodajże jedynym zawodnikiem Polonii, u którego widać było zdenerwowanie negatywnym obrotem spraw. Darł się, machał rękoma, motywował. Na niewiele się to zdało, do przerwy lepsi o jednego gola byli piłkarze Pogoni.

W przerwie meczu, już mocno zmarznięci zostaliśmy zaskoczeni gościnnością Polonii Leszno. Na trybunie pojawił się przedstawiciel organizatorów zawodów i zaproponował wszystkim zgromadzonym darmową, gorącą kawę i herbatę. Doskonały pomysł, kawa dała naprawdę dużo, rozgrzała i przygotowała na drugą połowę. Taka drobnostka, ale pokazuje, że w Lesznie myślą o swoich fanach. Nie powiem, spotkałem się z kawą na trybunie. Ale za darmo i dla wszystkich chyba jednak nie.

Piłkarze Polonii dłużej zostali na przerwę, ale po wznowieniu gry wyglądali, jakby nadal duchem siedzieli w szatni. Pogoń zaatakowała i to z mocą, którą w kilka minut chcieli wygrać mecz. Zagrali kilka dobrych akcji, oddali kilka strzałów, mieli nawet (kolejne już!) sam na sam, ale bramkarz Polonii wykazywał się doskonałymi paradami. Zostawił za sobą te dwie nieudane interwencje i wyrastał na bohatera meczu. Wyglądało na to, że gospodarze mogą strzelić i wyrwać z gardeł gościom ten upragniony w tym momencie remis. Tak, remis, bo na więcej nie było ich stać. Jak to mówił Wojciech Łazarek "grali, jakby nażarli się surowego mięsa". Remis byłby w sumie niespodzianką sądząc po przebiegu tego meczu, bo nawet kibice miejscowych w przerwie szacowali posiadanie piłki na korzyść Pogoni w stosunku 70-30% Mecz stał się momentami brutalny, ale nie brakowało i humorystycznych akcentów. Po około godzinie gry faulowany był jeden z piłkarzy Pogoni, piłka trafiła jednak do rąk pomocnika Polonii, który rzucił ją w stronę piłkarza w niebieskiej koszulce w białe pasy. Sęk w tym, że ten jej nie złapał, tylko dostał nią w twarz. Teatralnie upadł, ale sędzia liniowy wszystko widział, nie było więc mowy o karach indywidualnych, ale śmiechu na trybunie było sporo. Wróćmy do przebiegu meczu. Akcje Polonii przebiegały schematycznie, brakowało im werwy i fantazji przy rozegraniu. Ale najważniejsze - brakowało czegoś tak banalnego jak strzały! Udawało się podejść pod samo pole karne, ale tam zamiast soczystego huknięcia następowała strata i kontra! W przewadze w ataku Pogoni dochodziło nawet do sam na sam, ale doskonale bronił Krzyżostaniak. Nie miał jednak nic do powiedzenia w 85. minucie, gdy kryminalnym zagraniem popisał się jeden z obrońców. Nie zagrywać piłki w poprzek boiska będąc na obronie, tego uczą na jednej z pierwszych lekcji piłki nożnej. To była jednak lekcja, którą opuścił obrońca Polonii, polecam obejrzenie skrótu filmowego z tego spotkania, żeby mieć pełny obraz. Przy strzale ucierpiał strzelec bramki - Adam Majewski i po chwili zszedł z boiska.

Gdy w końcówce Polonia zaatakowała, szwankowały nawet takie podstawy jak wyrzucanie piłki z autu (sic!). Niestety to nie był najlepszy dzień tego zespołu. W dodatku po kolejnej akcji, w doliczonym czasie gry, to goście strzelili trzeciego gola i przypieczętowali losy tego meczu. Piłkę do bramki skierował Piotr Józefiak i ustalił wynik meczu na 3-0 dla Pogoni.

O organizacji tego meczu, otoczce, mediach i stadionie mogę pisać tylko dobrze. Grzechem byłoby napisanie czegoś innego. Co do drużyny z Leszna, to niestety tutaj nie mogę powiedzieć zbyt wiele dobrego. Grali, jakby za strzał była nakładana kara, jakby chcieli z piłką wejść do bramki. Gdy do tego dodamy indywidualne, szkolne wręcz błędy - mamy obraz katastrofy jaką był ten mecz. Nic dziwnego, że ktoś poszedł po rozum do głowy i postanowił choć trochę umilić zmarzniętym kibicom ten mecz, serwując gorące napoje. Zarządzanie kryzysowe jest więc w klubie opanowane do perfekcji, trzeba więc wierzyć, że tak samo będzie i z pierwszą drużyną - po małej zadyszce na koniec rundy wrócą na wiosnę silniejsi. Życzę im sukcesu sportowego, bo takie miasto jak Leszno po prostu na to zasługuje. 

Zaskoczyła natomiast ekipa z Nowych Skalmierzyc. Pogoń miała nie przegrać a rozegrała po mistrzowsku te zawody i z podniesionym czołem może wracać na południe Wielkopolski. Byli szybsi, lepiej zorganizowaniu i co chyba zaważyło na wyniku - naprawdę dobrze odbierali piłkę przeciwnikowi. Drużyna Pogoni może się liczyć w walce o awans, o ile w przyszłości unikną takich "wtop" jak 3-0 z Gołuchowem. Porażki jednak były na początku sezonu, od tego czasu w drużynie jest tylko lepiej, a obecna dyspozycja każe mi wierzyć w to, że na stałe włączą się w walkę o awans z Victorią Września.

DSC_0490
DSC_0490
DSC_0491
DSC_0491
DSC_0496
DSC_0496
DSC_0497
DSC_0497
DSC_0498
DSC_0498
DSC_0501
DSC_0501
DSC_0505
DSC_0505
DSC_0510
DSC_0510
DSC_0512
DSC_0512
DSC_0517
DSC_0517
DSC_0518
DSC_0518
DSC_0519
DSC_0519
DSC_0520
DSC_0520
DSC_0523
DSC_0523
DSC_0526
DSC_0526
DSC_0527
DSC_0527
DSC_0533
DSC_0533
DSC_0538
DSC_0538
DSC_0545
DSC_0545
DSC_0549
DSC_0549
DSC_0550
DSC_0550
DSC_0551
DSC_0551
DSC_0562
DSC_0562
DSC_0566
DSC_0566
DSC_0568
DSC_0568
DSC_0572
DSC_0572
DSC_0575
DSC_0575
DSC_0583
DSC_0583
DSC_0586
DSC_0586
DSC_0591
DSC_0591
DSC_0594
DSC_0594
DSC_0599
DSC_0599
DSC_0603
DSC_0603
DSC_0610
DSC_0610
DSC_0615
DSC_0615
DSC_0618
DSC_0618
DSC_0622
DSC_0622
DSC_0632
DSC_0632

O autorze

Radek Stroiwąs Radek Stroiwąs

Kibic Lecha Poznań, sympatyk West Hamu, oblatywacz niższych lig piłkarskich. Wielbiciel heavy metalu, kiepskich dowcipów i PlayStation. Peryferia4Life!

Skomentuj





 

22688729 824446427737947 2320553563806660389 n

 

 

 

 

Instagram

 

 SportAnalictyslogo

 

mojfyrtel logo png

 mojeWronkiWersjaPlakatowa 2

 

21369548 355921334837862 1647406147787434642 n

 

 ranking polskich bukmacherów
 

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Chcesz nas zaprosić na mecz swojej drużyny?

A może chciałbyś do nas dołączyć?

W tych i w każdych innych sprawach pasujących do tematyki strony piszcie śmiało na:

peryferiafutbolu@gmail.com