Victoria Września - Rawia Rawicz

Victoria Września - Rawia Rawicz

IV liga

Grupa: Południowa

Ilość widzów: 250

Data: sobota, 05 sierpień 2017 16:00

Lokalizacja: Września

To prawdziwy wstyd, że dopiero teraz dotarłem w swoich wędrówkach do Wrześni. Jest pewien specyficzny klimat w małych miejscowościach i w wsiach na A-i B-klasie, ale dopiero w dużym mieście, takim jak Września widać jak powinno wyglądać prawdziwe zaplecze dla profesjonalnej, seniorskiej zawodowej piłki nożnej w Polsce.

Września leży około 50 kilometrów od Poznania. Osobiście znam osoby, które dojeżdżały do pracy z Wrześni do Poznania, więc odległość jak widać nie jest wcale duża. Stadion Victorii znajduje się przy samym wjeździe do miasta - wystarczy w odpowiednim miejscu na początku skręcić w lewo a potem już cały czas prosto. Obok stadionu znajduje się szkoła i plac zabaw. Boiska treningowe i boisko główne znajdują się w dzielnicy domów jednorodzinnych. Sam stadion to właściwie jedna potężna trybuna, z zewnątrz przypominająca trochę stadiony w Wielkiej Brytanii, np. Ibrox Stadium w Glasgow. Oczywiście zachowując odpowiednie proporcje. Wrzesiński obiekt przy ul. Kosynierów jest skrojony na miarę Victorii. Trybuna daje przyjemny cień w takie dni jak dziś i na pewno doskonale chroni przed deszczem podczas niepogody. Po drugiej stronie boiska znajdują się jeszcze sektory ewidentnie służące do opalania i nieodzowna klatka dla gości. Pod trybuną znajdują się pomieszczenia klubowe i toalety - warto zauważyć, że toalety były w stanie po prostu idealnym przed meczem, nie mam prawa przyczepić się do niczego. Stadion jest schludny i jak już wspomniałem idealnie skrojony na miejscową drużynę. Września teoretycznie ma wszystko co potrzebne aby budować drużynę na III ligę - stadion, infrastrukturę i całą masę sponsorów

Piłkarze Czesława Jakołcewicza poprzedni sezon skończyli na czwartym miejscu w południowej grupie wielkopolskiej IV ligi, ale trzeba dodać, że do drugiego miejsca brakowało dosłownie jednego "oczka". Piłkarze Victorii strzelili 54 bramki, tracąc tylko 27. Ich dzisiejszy przeciwnik, czyli Ravia Rawicz poprzedni sezon skończyła na dziewiątym miejscu, ze stratą aż 23 punktów do lidera - Centry Ostrów i bilansem bramkowym 54-59. Widać, że oba zespoły strzeliły tyle samo goli, u piłkarzy z Rawicza jednak słabsza była defensywa. W lidze w poprzednim sezonie padły następujące wyniki w pojedynkach bezpośrednich tych drużyn - Rawia wygrała u siebie 4-2, ale we Wrześni było 2-0 dla gospodarzy.

Palące sobotnie słońce nie dokuczało nikomu z obecnych na meczu kibiców, którzy zdecydowali się schować w przyjemnym cieniu wrzesińskiego "Ibrox". Po drugiej stronie w "loży" raczono się z kolei napojami, skoro wspomniane już słońce mocno dawało się we znaki. Sędzia przerywał zawody dwukrotnie aby obie drużyny mogły uzupełnić płyny, poza tym jednak słońce zdawało się mieć niewielki wpływ na wydarzenia na boisku. Twierdzę wręcz, że szczególnie druga połowa wyglądała tak, jakby warunki pogodowe nie wpływały na żadnego z aktorów dzisiejszego widowiska. Pierwsza była z goła odmienna.

Otóż z większym animuszem, co zrozumiałe rozpoczęli piłkarze Victorii. Rawia była przyczajona i gdy już myślałem, że to będzie jedno z tych spotkań, gdy będę mógł na palcach jednej ręki policzyć strzały gości, to oni zaatakowali! Akcja nie miała szans powodzenia, ale faul tuż przed polem karnym dał rawiczanom niespodziewaną okazję do zdobycia sensacyjnego gola. W sytuacjach takich jak ta, gdy oglądam mecz, będąc raczej nastawionym neutralnie, gdzieś tam z tyłu głowy kołata myśl, że chyba fajnie by było, gdyby jednak z tego rzutu wolnego padła bramka, bo to bardzo ożywiłoby grę. Strzał był bardzo precyzyjny, ale niestety zbyt lekki.

Victoria prowadziła grę w pierwszej połowie, ale nawet jak udawało się piłkarzom podejść pod pole karne gości, irytowali niemiłosiernie niecelnymi strzałami. Rzuty rożne wcale nie były lepsze a chłopcy od podawania piłek mieliby ręce pełne roboty, gdyby nie zamontowane tuż za bramką gości siatki do łapania piłek. Victoria opanowała środek pola, więc Ravia mogła już tylko liczyć na kontry. Wyglądało jednak na to, że piłkarze z Rawicza są na to przygotowani. Ich akcja z 22. minuty powinna była zakończyć się golem. Właściwie możemy cytując klasyczne komentarze w historii polskiej piłki krzyknąć "ach Jezus Maria!". Na tablicy nadal jednak widniało wielkie 0:0 a ponieważ indolencja strzelecka Victorii w pierwszej połowie nie zmieniła się, pomimo kolejnych akcji, piłkarze schodzili do szatni ze świadomością takiego właśnie remisu.

W przerwie losowano nagrody dla kibiców zgromadzonych na dzisiejszym meczu, ale zgodnie z tradycją nie załapałem się na nie.

Obie drużyny wyszły na drugą połowę bardziej zdeterminowane. Gra zaostrzyła się a już po kilku minutach sędzia rozpoczął "kartkowanie". Najpierw w 56. minucie żółty kartonik obejrzał Mariusz Molka z Rawii, chwilę później jego kolega Arkadiusz Wąchała. Rosła przewaga gospodarzy - czego symptomem były także właśnie kary indywidualne dla dwóch zawodników z Rawicza. Około 66. minuty świetną okazję zmarnowała Victoria. To powinien być gol, zamiast tego rosła tylko frustracja w szeregach piłkarzy w zielonych koszulkach. Trzeba uczciwie przyznać, że trochę nieporadnie przy wykonaniu rożnego zachowała się obrona Rawii. Póki co bez konsekwencji.

Chwilę później pierwszą żółtą kartkę w tym meczu obejrzał zawodnik Victorii - Piotr Sarbinowski. Minutę później znów ukarany został przyjezdny - tym razem Karol Niedźwiedź. Około 72. minuty zamieszanie w polu karnym zostało zamienione na gola, gdy piłka spadła idealnie na nogę Łukasza Jasińskiego. Strzał był precyzyjny, bramkarz Rawii nie miał nic do powiedzenia. Choć wcześniej zdarzały mu się interwencje co najmniej niepewne, to tym razem nie było mowy o jego winie. Przez cały mecz wypluwał piłki przy co mocniejszym strzale, ale nie zawinił przy obu bramkach. W 84. minucie padł drugi gol dla Victorii, ale wcześniej miała miejsce kontrowersja meczu.

Rawia wyszła z szybką kontrą - jak już wspomniałem byli tak nastawieni do tego meczu - napastnik, szybki jak błyskawica wyraźnie wybiegł zza obrońcy i popędził do piłki zagranej idealnie w tempo na wolne pole. Sędzia jednak odgwizdał spalonego, po tym co pokazał mu jego liniowy. Sęk w tym, że liniowy ewidentnie się pomylił. Przynajmniej w ocenie mojej i właściwie całej ławki rezerwowych z Rawicza. Liniowy był ustawiony pod słońce i tak po ludzku - miał prawo do pomyłki. Szkoda, że w ocenie rawiczan będzie to pomyłka, która zdecydowała o losach tego meczu. Tak, napastnik Rawii wcale nie musiał tego strzelić, zwłaszcza że do przebiegnięcia miał jeszcze sporo terenu z piłką u nogi a na posterunku w drużynie Victorii stał z brodą jak Iwan Groźny dobrze dysponowany dzisiaj Tobiasz Nowicki. Nie przesądzam, ale spokojnie mogło być 1:1.

Akcję jednak zainicjowała drużyna gospodarzy - prawą stroną sunął pomocnik, dośrodkował po ziemi a piłkę z najbliższej odległości wpakował do siatki napastnik Piotr Sarbinowski. Było jasne, że Victoria tego meczu nie przegra. Trener gości zmienił kilku graczy i spróbował innego wariantu rozegrania, ale grający na luzie piłkarze z Wrześni kontrowali. Brakowało jednak dobrze ustawionych celowników i ten mecz skończył się wynikiem 2:0.

Po meczu doszło jeszcze do incydentu - trener gości miał pretensje do liniowego, który odgwizdał kluczowego dla losów tego meczu spalonego i postanowił mu powiedzieć co sądzi o jego pracy przy dzisiejszym spotkaniu. Został jednak szybko uspokojony przez sędziego głównego. Niesmak jednak pozostał.

Victoria wykorzystała atut własnego boiska i przy wsparciu sporej grupy kibiców zgarnęła nie bez problemu trzy punkty. To był jednak ciężki mecz, bo Rawia tanio skóry nie sprzedała. Gospodarze, jeśli unikną przykrych wtop jak w poprzednim sezonie powinni walczyć o awans do trzeciej ligi, Rawia nie musi się niczego wstydzić i spokojnie może namieszać w tej lidze.

DSC_0042
DSC_0042
DSC_0044
DSC_0044
DSC_0045
DSC_0045
DSC_0046
DSC_0046
DSC_0047
DSC_0047
DSC_0048
DSC_0048
DSC_0049
DSC_0049
DSC_0051
DSC_0051
DSC_0052
DSC_0052
DSC_0053
DSC_0053
DSC_0054
DSC_0054
DSC_0055
DSC_0055
DSC_0058
DSC_0058
DSC_0061
DSC_0061
DSC_0062
DSC_0062
DSC_0070
DSC_0070
DSC_0073
DSC_0073
DSC_0074
DSC_0074
DSC_0095
DSC_0095
DSC_0097
DSC_0097
DSC_0098
DSC_0098
DSC_0099
DSC_0099
DSC_0100
DSC_0100
DSC_0101
DSC_0101
DSC_0103
DSC_0103
DSC_0112
DSC_0112
DSC_0113
DSC_0113
DSC_0114
DSC_0114
DSC_0119
DSC_0119
DSC_0126
DSC_0126
DSC_0128
DSC_0128
DSC_0132
DSC_0132
DSC_0133
DSC_0133
DSC_0135
DSC_0135
DSC_0155
DSC_0155
DSC_0164
DSC_0164
DSC_0178
DSC_0178
DSC_0179
DSC_0179

O autorze

Radek Stroiwąs Radek Stroiwąs

Kibic Lecha Poznań, sympatyk West Hamu, oblatywacz niższych lig piłkarskich. Wielbiciel heavy metalu, kiepskich dowcipów i PlayStation. Peryferia4Life!

Skomentuj





ban orlico3

 

 

 

ADIDAS 

 

 

Instagram

 

 SportAnalictyslogo

 

mojfyrtel logo png

 mojeWronkiWersjaPlakatowa 2

logo asystent trenera

 

21369548 355921334837862 1647406147787434642 n

 

 

 ranking polskich bukmacherów
 

Czytam i recenzuję na CzytamPierwszy.pl

Chcesz nas zaprosić na mecz swojej drużyny?

A może chciałbyś do nas dołączyć?

W tych i w każdych innych sprawach pasujących do tematyki strony piszcie śmiało na:

peryferiafutbolu@gmail.com